Po usługi specjalistów od zarządzania czasem sięgają wielkie korporacje i drobni przedsiębiorcy. Książki branżowych guru, takich jak Steven Covey czy David Allen, rozchodzą się w milionach egzemplarzy.
Kiedyś firmy wysyłały swoich pracowników na kursy mobilizacji czy rozwijania zdolności przywódczych. Dziś nową modą małego i dużego biznesu jest jak najbardziej efektywne zarządzanie ich czasem.
Późne piątkowe popołudnie. Wypychamy ostatnie dokumenty i odpowiadamy przynajmniej na część zaległych e-maili. Nie mamy już ani siły, ani ochoty na myślenie o nadchodzącym tygodniu. W poniedziałek rano zaczynamy od kawy i wizyty na portalu społecznościowym. Dopiero po południu myślimy, za co się tu najpierw zabrać. Wkrótce pojawia się szef z całym naręczem spraw do zrobienia na wczoraj i zaczyna się klasyczny pożar. Najdalej koło środy mamy już kilka czasochłonnych zadań z deadlinem upływającym pod koniec tygodnia. Załatwiamy je, siedząc po godzinach i odsuwając na później długofalowe projekty. Wracamy do domu zmęczeni i zniechęceni. Nie czytamy książek, zawalamy zajęcia sportowe, nie chce nam się nawet rozmawiać z rodziną. Tak zdaniem trenerów zarządzania czasem wygląda tydzień pracy statystycznego Polaka.