Do niedawna sprzedaż Enei szła według zadeklarowanego przez ministerstwo scenariusza, wybrano nawet inwestorów do finalnych negocjacji. I nagle we wtorek wróciliśmy do punktu wyjścia. Dlaczego?
Ministerstwo Skarbu Państwa naprawdę potrafi zaskoczyć. Zrobiło to we wtorek po południu, informując w lakonicznym komunikacie o odebraniu firmie Jana Kulczyka wyłączności na negocjacje w sprawie kupna poznańskiego koncernu energetycznego Enea. A przecież miała to być jedna z największych transakcji prywatyzacyjnych w tym roku.
O co chodzi – gubi się w domysłach rynek. Oczywiście dyżurna odpowiedź w takich przypadkach brzmi: o pieniądze. Ale o jakie pieniądze, co z nimi nie tak, co się właściwie wydarzyło, ministerstwo nie było już uprzejme wyjaśnić.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.