Ogromny wpływ na kształt polskiego sektora bankowego i rynku kredytowego Stanisław Kluza zyskał cztery lata temu. Wtedy właśnie został przewodniczącym KNF, następczyni Komisji Papierów i Giełd, która przejęła nadzór nad rynkiem kapitałowym i ubezpieczeniowym, a potem bankami. Miał wtedy zaledwie 34 lata.

– To rzeczywiście trochę przyspieszona ścieżka kariery. W krajach o znacznie dłuższej tradycji gospodarki wolnorynkowej to by się raczej nie zdarzyło. To jednak typowa dla Polski sytuacja, jako że u nas kadra finansowa jest dość młoda – mówi szef jednej z firm specjalizujących się w zarządzaniu aktywami.

Zwrot w życiu zawodowym Stanisława Kluzy nastąpił w 2006 roku. Wtedy premier Kazimierz Marcinkiewicz powołał absolwenta Szkoły Głównej Handlowej na stanowisko wiceministra finansów. Dla pracy w administracji rządowej zostawił posadę głównego ekonomisty i dyrektora departamentu w Banku Gospodarki Żywnościowej.

– To był moment, gdy Prawo i Sprawiedliwość szukało fachowców. Został dostrzeżony, kiedy w okresie przedwyborczym opublikował artykuł na temat konieczności wprowadzenia ulg prorodzinnych – mówi ekonomista jednego z największych polskich banków.

Pierwsze lata Stanisława Kluzy na stanowisku szefa KNF przypadły na lata giełdowej i gospodarczej hossy. Pierwszy poważny egzamin jako szef nadzoru przeszedł w 2008 roku i 2009 roku, kiedy światowa gospodarka przeżywała największy od dziesięcioleci kryzys. Obserwatorzy rynku finansowego uważają, że ustrzegł się większych błędów, choć pewne decyzje chroniące bezpieczeństwo polskiego systemu bankowego, np. ograniczające udział kredytów walutowych w portfelach banków, powinny zapaść wcześniej.

– Na szczęście bańka kredytowa w Stanach Zjednoczonych nie trwała dłużej. W takim przypadku moglibyśmy mieć znacznie większe problemy – mówi jeden z zarządzających.

W najbliższym czasie Kluza będzie kierował postępowaniem nadzoru w sprawie zgody na przejęcie banku BZ WBK

O niedociągnięciach w pracy KNF mówią często m.in. przedstawiciele funduszy inwestycyjnych, którzy skarżą się na zbyt długie oczekiwanie na zgodę komisji na powołanie TFI lub nowych funduszy.

– Jeśli nasz rynek ma się rozwijać, te decyzje powinny zapadać szybciej i sprawniej – mówi przedstawiciel jednej z firm z branży.

W najbliższym czasie Kluza będzie kierował postępowaniem nadzoru w sprawie zgody na przejęcie banku BZ WBK. Główni kandydaci do zakupu to hiszpański Santander, francuski BNP Paribas i PKO BP, mocno wspierane w tej walce przez polski rząd. Wymagania KNF dla przyszłego właściciela polskiego banku są wysokie. Nadzór nie chce, aby był to bank, który m.in. korzystał z pomocy publicznej w czasie ostatniego kryzysu. Liczy, że nowy właściciel BZ WBK będzie miał zdrowy portfel papierów dłużnych. Te warunki najlepiej spełnia PKO BP.

– Stanisław Kluza jest na tyle inteligentny, że wie, iż może wspierać PKO BP tylko w granicach norm prawnych. Wszyscy zresztą będą bardzo uważanie obserwować KNF przy okazji tej transakcji – mówi jeden z przedstawicieli rynku finansowego.

Niezależnie od wagi spraw, z jakimi w przyszłości zmierzy się komisja, nie należy się spodziewać po jej szefie emocjonalnych wypowiedzi i zachowań. Rozmówcy „DGP” podkreślają, że zawsze zachowuje on spokój i opanowanie. Spokój ceni sobie także w czasie wolnym, który, jak deklaruje, poświęca swoim dzieciom.