Na koniec roku rynek leasingu może osiągnąć wartość 25 mld zł. To będzie oznaczało wzrost o 10 proc. w porównaniu do 2009 r. – uważa prezes największej firmy leasingowej w Polsce.

Według niego wartość rynku na poziomie 25 mld zł to ostrożne szacunki. Wzrost może być większy, o ile małe i średnie firmy zaczną inwestować.

– Dziś inwestycje w gospodarce są podtrzymywane przez finansowane z funduszy unijnych projekty infrastrukturalne oraz projekty dużych firm, które produkują na eksport. Małe firmy nadal konserwatywnie podchodzą do inwestowania. Jeśli ruszą, to wówczas na dobre będziemy mogli ogłosić koniec kryzysu – mówi Andrzej Krzemiński.

Dodaje, że obecnie leasing do góry ciągnie najem ruchomości (w lipcu wzrósł o ponad 14 proc.). Ale nie wszystkich. Najlepiej radzi sobie rynek samochodów dostawczych i ciężarowych.

– Zahamowany został 28-miesięczny trend spadku sprzedaży w segmencie aut ciężarowych. To cieszy, bo to właśnie od niego w połowie 2008 r. rozpoczął się kryzys. Spadek eksportu przełożył się na mniejsze zapotrzebowania na transport, a to odbiło się negatywnie na najmie nowych pojazdów – wyjaśnia prezes EFL.

Rekordowe wzrosty notuje leasing aut z kratką. W lipcu wartość zawartych transakcji przekroczyła 2,5 mld zł, czyli była o 127 proc. większa niż rok temu (1,1 mld zł). W opinii Andrzeja Krzemińskiego wzrost wynika z zapowiedzi resortu finansów o likwidacji możliwości odliczania VAT. Podobnie było w ubiegłym roku, kiedy także pojawiły się informacje o zniesieniu tego przywileju podatkowego.

Nadal natomiast spada wartość leasingu samochodów osobowych (na koniec lipca o prawie 13 proc. rok do roku). Jednak wraz z ożywieniem się sektora MSP sytuacja na tym rynku powinna się diametralnie zmienić.

– Notujemy wzrosty w sektorze maszyn i urządzeń. W lipcu było to 4 proc. Widać, że ten segment wyraźnie zaczyna się budzić. To bardzo dobra informacja, bo pokazuje, że w końcu pojawił się popyt związany z rosnącą produkcją budowlaną i przemysłową. Firmy odczuwają potrzebę uzupełnienia parków maszynowych – mówi Andrzej Krzemiński.

Nadal kiepsko sobie radzi leasing nieruchomości, który notuje 40-proc. spadki w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jednak wynika to nie ze słabości rynku, ale z braku nowych projektów i z rosnącego zaangażowania funduszy inwestycyjnych w tym obszarze.

Prezes EFL uważa, że branżę w najbliższym czasie czeka wyzwanie zagospodarowania dwóch obszarów, które mają obecnie największy potencjał wzrostowy. Pierwszym z nim jest rynek flotowy, który od początku roku urósł o 7 proc., jeśli chodzi o liczbę sprzedanych samochodów. – Według naszych szacunków w Polsce potrzeba blisko 0,5 mln aut we flotach. Jest 120 tys., co pokazuje, ile jeszcze jest do zrobienia. Ten segment będzie pchał wyniki branży w górę – ocenia Andrzej Krzemiński.

Drugim obszarem są samorządy. To rynek, na którym branża leasingowa dopiero rozpoczyna swoją ekspansję. Jeszcze większy potencjał wzrostowy ma segment leasingu nieruchomości komunalnych. Niestety boryka się on z problemami prawnymi, które uniemożliwiają skuteczne zastosowanie leasingu zwrotnego.