PLL LOT na trasę do Bejrutu wysłały większy samolot. Po raz pierwszy od lat skutecznie walczą o pasażerów z Lufthansą.
Otwarcie przez naszego przewoźnika trasy do stolicy Libanu mocno rozzłościło sojusznika ze Star Alliance. LOT zaczął bowiem podbierać pasażerów Lufthansie. To mały reważ za połączenia atlantyckie, na których systematycznie tracimy klientów na rzecz Niemców. Mały, bo do Bejrutu lata dziesięć razy mniej pasażerów niż za ocean.
Połączenie uderzyło bezpośrednio w interesy Lufthansy, która do tej pory była najważniejszą linią dla Libańczyków mieszkających w Europie Zachodniej, a nawet Skandynawii. Powodem, dla którego Libańczycy wybierają LOT, nie są ceny biletów, bo te są zbliżone. Jak twierdzą sami Libańczycy, latając z Lufthansą, są narażeni na drobiazgowe kontrole w niemieckich portach przesiadkowych. Służby na Okęciu są w tym zakresie znacznie bardziej liberalne. Mimo pokazowego przeszukania pasażerów, do którego doszło w trakcie drugiego rejsu linii do Bejrutu, z odprawą w Warszawie nie ma problemu. To dla Libańczyków jest bardzo ważne, bo standardy odprawy w Bejrucie w niczym nie przypominają zaostrzonych procedur we Frankfurcie. Do tej pory latali z Lufthansą, bo nie mieli wyboru.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.