Biorąc pod uwagę znaczne spadki cen mieszkań, ceny działek budowlanych są zaskakująco odporne na kryzys na rynku nieruchomości. Sprzedający bardzo niechętnie obniżają ceny. W ostatnim kwartale minimalną przecenę zaobserwowano tylko w Warszawie. Stara życiowa mądrość głosi, że ziemia jeść nie woła i gruntów nigdy nie przybędzie. Te zasady nadal obowiązują, ale jednocześnie liczba osób, które są w stanie zapłacić za działkę kilkaset tysięcy złotych, radykalnie się zmniejszyła. Wszystko przez kłopoty z uzyskaniem kredytu.

Działki za gotówkę

- Ostatnia transakcja z wykorzystaniem w znacznym stopniu kredytu bankowego, jaką pamiętam, odbyła się w grudniu - mówi Jerzy Sobański z agencji Akces.

Nawet jeśli potencjalny nabywca ma odpowiednią zdolność kredytową, to musi się jeszcze liczyć się z koniecznością posiadania dużej gotówki na udział własny. Często banki wymagają nawet 50 proc. wkładu własnego. Banki boją się pożyczać więcej, bo uświadomiły sobie, że nieruchomości także mogą tanieć. Te przeceny w wypadku działek budowlanych nie są duże. W ostatnim roku największy spadek cen zanotowały grunty w Gdańsku. Staniały one średnio o 16 proc. W Warszawie i Krakowie działki staniały o 10-11 proc, a w Poznaniu i Wrocławiu o 7-8 proc. Całkowitym zaskoczeniem są jednak pierwsze trzy miesiące tego roku. Według danych szybko.pl, w I kwartale działki budowlane w największych polskich miastach drożały. Jedynym wyjątkiem była Warszawa, ale tutaj przecena wyniosła tylko 1 proc. Zdaniem ekspertów nie świadczy to wcale o większym popycie na grunty budowlane i ogólnej poprawie sytuacji.

- To są wahnięcia sezonowe. Wiosną tradycyjnie do oferty trafia wiele nowych działek. Ich właściciele wystawiają stosunkowo wysokie ceny i to powoduje te podwyżki - mówi Marta Kosińska z portalu Szybko.pl.

W praktyce ceny transakcyjne mogą być znacznie niższe od tych cen ofertowych.

- Ceny ofertowe w zasadzie nie spadają, ale wszystko wychodzi w negocjacjach. Często kupującemu udaje się zbić cenę o 15-20 proc. - mówi Jerzy Sobański. Wiele zależy od determinacji sprzedającego. Jeśli rzeczywiście zależy mu na sprzedaży gruntu, to margines negocjacyjny jest większy.

- W niektórych miastach pojawiło się w ofercie więcej tanich działek. W Warszawie można dzisiaj znaleźć działki za 130 zł za metr kwadratowy, a takich ofert nie było od dawna - mówi Marta Kosińska.

Jeśli jednak właścicielem działki budowlanej jest rolnik, który ma więcej gruntów pod budowę, to rzadko udaje się zbić cenę. Działki budowlane sprzedają więc jedynie ci, którzy muszą. Przymusza ich do tego sytuacja życiowa lub kłopoty ze spłatą rat kapitałowych kredytu zaciągniętego np. na kupno nieruchomości. Zdaniem niektórych ekspertów przy obecnych cenach kupno działki przestało się opłacać.

- Jeśli do ceny działki dodamy koszt budowy domu, nawet po spadku cen robocizny i materiałów budowlanych, to taki dom jest nie do sprzedania po obecnych cenach. Jeśli w Łomiankach za 1000 metrów sprzedawca żąda 700 tys. zł, to budowa domu przestaje się opłacać - twierdzi Tomasz Lebiedź, pośrednik w obrocie nieruchomościami.

Według niego taniej jest kupić budynek, niż męczyć się przy budowie. Oferta gotowych domów jest tak duża, że każdy znajdzie nieruchomość w odpowiedniej lokalizacji i standardzie wykończenia.

- Dzisiaj nic nie przymusza właścicieli gruntów do sprzedaży. Mamy w Polsce mnóstwo terenów budowlanych, nie ma przepisów, które wymuszałyby sprzedaż działek - mówi Tomasz Lebiedź.

O wprowadzeniu podatku katastralnego, czyli podatku od wartości nieruchomości, mówi się w Polsce od kilkunastu lat.