Prezydenci Andrzej Duda i Donald Trump podpisali w ubiegłym tygodniu deklarację o współpracy obronnej w zakresie obecności sił zbrojnych USA na terytorium Polski. Nie jest to dokument prawnie wiążący. Teraz na linii Ministerstwo Obrony Narodowej – Pentagon będą negocjowane szczegółowe umowy, których podpisanie jest planowane podczas niepotwierdzonej jeszcze, ale planowanej na wrzesień wizyty Trumpa w Warszawie. Jak od miesięcy informowaliśmy na łamach DGP, nie powstanie jedna nowa baza o roboczej nazwie Fort Trump.

Deklaracja zawiera siedem podpunktów. Przewidywane jest utworzenie Wysuniętego Dowództwa Dywizyjnego USA w Polsce i utworzenie „eskadry bezzałogowych statków powietrznych MQ-9 Sił Powietrznych USA, przeznaczonych do działań wywiadowczych, zwiadowczych i rozpoznawczych”. Co ważne, „Stany Zjednoczone zamierzają udostępniać Polsce, stosownie do okoliczności, informacje uzyskane w wyniku działań tej eskadry w celu wspierania naszych założeń obronnych”. – Obecność tych bezzałogowców zwolni z zadań nasze samoloty F-16, które z zasobnikami rozpoznawczymi bardzo często latają nad wschodnią granicę, by fotografować, co się tam dzieje. Reapery mogą nad danym terenem wisieć kilkanaście godzin. To duży plus, który odciąży nasze wojsko – tłumaczy Mariusz Cielma, redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojskowej”.

Deklaracja mówi także o „utworzeniu w Polsce zdolności sił specjalnych USA w celu wsparcia operacji powietrznych, lądowych i morskich”. – Amerykańscy specjalsi to w pewnym sensie ojcowie naszych sił specjalnych. I choć nasze jednostki tego rodzaju mogą czuć się dopieszczone na tle reszty wojska, to mają też słabości, np. wsparcie lotnicze. Tak więc nawet wspólne ćwiczenia polsko-amerykańskie powinny nam dużo dać. Być może pozwoli to też na rozbudowę wirtualnego poligonu. My na takie ćwiczenie jeździliśmy m.in. do Jordanii. Nasi komandosi na pewno na tym skorzystają – dodaje Cielma.

Jeśli chodzi o instalacje szkoleniowe, to polscy żołnierze powinni też zyskać na utworzeniu Centrum Szkolenia Bojowego (CSB) w Drawsku Pomorskim. W końcu też będą mogli się tam szkolić. W podpisanym dokumencie jest mowa także o „utworzeniu bazy lotniczej załadunkowo-rozładunkowej w celu wspierania przemieszczenia się wojsk dla odbycia ćwiczeń lub na wypadek kryzysu”. Chodzi o rozbudowę instalacji na zachodzie Polski, głównie w okolicach Powidza, gdzie jest już lotnisko i budowane są magazyny, w których ma być trzymany ciężki sprzęt Amerykanów.

Jest to ważne o tyle, że ludzi można przerzucić w kilkanaście do kilkudziesięciu godzin, a znaczne ilości ciężkiego sprzętu są transportowane przez Atlantyk drogą morską, tak więc zajmuje to więcej czasu. Pod kątem szybkiego wzmocnienia sił sojuszniczych w Polsce istotne jest również rozbudowanie amerykańskiego komponentu logistycznego. Z myślą o takim wzmacnianiu będą budowane również koszary (w sumie na ok. 10 tys. żołnierzy). Ma powstać również amerykański szpital wojskowy.

Zapowiadane wzmocnienie obecności amerykańskiej zauważono w Moskwie. „Z żalem odebraliśmy decyzję Waszyngtonu i Warszawy o rozmieszczeniu w Polsce wzmocnionego kontyngentu wojskowego USA. Uważamy, że w ten sposób zadano potężny cios jednemu z kluczowych postanowień Aktu stanowiącego Rosja-NATO z 1997 r.” – napisało w komunikacie rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Zareagowała na to amerykańska ambasada w Warszawie. „Wbrew wprowadzającemu w błąd tweetowi rosyjskiej ambasady, rozmieszczenie amerykańskich sił wojskowych w Polsce jest całkowicie zgodne z naszymi zobowiązaniami wobec NATO i ma charakter obronny. Należy przypomnieć, że rosyjskie prowokacje wymagały od NATO działań w celu ochrony granic PL” – czytamy.

Wzmocnienie obecności amerykańskiej w naszej części Europy jest odpowiedzią na agresję Rosji na Ukrainę w 2014 r. „Współpraca Polski i USA wpisuje się w zwiększanie przez NATO zdolności do odstraszania i obrony na wschodniej flance. Skala i charakter obecności USA są zgodne z założeniami defensywnej strategii NATO, co pozwala na zachowanie kruchego konsensusu wokół polityki NATO wobec Rosji” – napisał w swoim komentarzu Marcin Terlikowski, kierownik projektu Bezpieczeństwo Międzynarodowe w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

„Zacieśnianie współpracy z Polską wzmocni spójność polityczną NATO, ponieważ przeczy tezom o erozji relacji transatlantyckich, co podkreślił sekretarz Sojuszu (…). Nie odpowiada jednak na problemy systemów przeciwdostępowych Rosji, które w warunkach konfliktu będą głównym ograniczeniem dla wsparcia wschodniej flanki siłami wzmocnienia. Dlatego USA będą coraz mocniej wzywać sojuszników europejskich do zwiększania wydatków obronnych” – prognozuje analityk.