OPINIA | Przez lata słyszeliśmy, że naszej gospodarce brakuje firm, które byłyby w stanie ciągnąć całe sektory do przodu, obrastałyby wianuszkiem kooperantów i stawały się ambasadorami kraju za granicą. Patrzyliśmy z zazdrością na niemieckie koncerny motoryzacyjne, Nokię, Airbusa czy Samsunga.
Solaris nie jest firmą o tej skali działania. Ale jest tak blisko statusu czempiona, jak tylko się da. Pociągnął za sobą cały sektor. Obrósł wianuszkiem kooperantów. Stał się ambasadorem kraju, a także zalążkiem sektora motoryzacyjnego w Wielkopolsce. Co najważniejsze, jest polski. Nigdzie się stąd nie wyniesie, bo jest zbyt powiązany z polską gospodarką. A mimo to może wypaść nam z rąk. Podobny los może spotkać innego czempiona, czyli znajdującą się w tarapatach bydgoską Pesę.
W jednym z instytutów badawczych powiedziano mi, że Pesa jest zainteresowana instalacją w swoich pociągach miedzianych kabli z domieszką grafenu, nad którymi ten instytut pracował. Nie wiem, czy doszło do transakcji, ale przecierałem wtedy oczy: polska firma chciała kupić polski produkt oparty na polskim grafenie. Zrozumiałem, jak czempion wpływa na otoczenie gospodarcze, czyli jak powstaje ekosystem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.