Miesiąc intensywnych spadków kursów zabrał inwestorom zyski z całego roku. W kolejnych kwartałach na warszawskim parkiecie wcale nie musi być lepiej – ostrzegają analitycy. Prezydent USA nie pomaga giełdom.
Po dobrych nastrojach inwestorów z początku roku, kiedy WIG po ponad 10 latach ustanowił rekord wszech czasów, nie ma już śladu. W piątek kursy na GPW spadały trzeci dzień z rzędu, ale była to kontynuacja złej passy z lutego – w ciągu miesiąca główny indeks warszawskiej giełdy stracił 6,6 proc. Gorszy wynik zanotował ostatnio we wrześniu 2011 r.
Wystarczyło zaledwie kilka nieudanych tygodni, żeby inwestorzy stracili zyski z całego roku. Jeszcze w styczniu WIG znajdował się ponad 20 proc. wyżej niż rok wcześniej, na początku marca roczna stopa zwrotu stopniała do 1,3 proc. Potwierdzając tym samym jedno z giełdowych porzekadeł, które mówi, że symbolizujący hossę byk wspina się po schodach, a kojarzony z bessą niedźwiedź skacze oknem. Innymi słowy – spadki kursów w trakcie bessy następują szybciej niż wzrosty w trakcie hossy.