Jak podkreśla prof. Beata Jaworczyk, Polska wciąż prezentuje się bardzo dobrze na tle regionu, a prognozy wzrostu gospodarczego na ten rok są wyraźnie pozytywne. – Wyglądamy dobrze w porównaniu z innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej – zaznacza. Jednocześnie zwraca uwagę, że obecna dynamika wzrostu w dużym stopniu opiera się na inwestycjach publicznych, które nie mogą być trwałym fundamentem rozwoju.
– To nie jest silnik, który będzie działał w nieskończoność – podkreśla ekonomistka. Przypomina, że sukces Polski w ostatnich trzech dekadach wynikał przede wszystkim z procesu doganiania gospodarek rozwiniętych, opartego na imporcie technologii, wiedzy i innowacji. Dziś ten model stopniowo się wyczerpuje. – W dużej mierze dogoniliśmy kraje rozwinięte i wchodzimy w znacznie trudniejszy etap rozwoju – mówi.
Zdaniem prof. Jaworczyk kluczowym pytaniem staje się dziś to, czy Polska i Europa potrafią budować wzrost w oparciu o własne pomysły. – To nie zawsze się udaje – przyznaje. Ambicją Unii Europejskiej jest zatrzymanie innowacji na kontynencie tak, by nowe technologie i modele biznesowe generowały dochody właśnie tutaj, a nie poza Europą. Problemem pozostaje jednak dostęp do kapitału.
– Mamy za mało pieniędzy dla nowych firm – ocenia główna ekonomistka EBOR. Jej zdaniem debata o innowacjach musi przełożyć się na konkretne działania, które ułatwią młodym przedsiębiorcom zdobywanie finansowania i skalowanie działalności. Bez tego Europa będzie tracić najbardziej obiecujące projekty na rzecz innych rynków.
W rozmowie pojawia się również temat, który, jak podkreśla Jaworczyk, jest często spychany na dalszy plan przez polityków, bo jego skutki rozciągają się na dekady. Chodzi o demografię. – Mediana wieku w Polsce wynosi dziś 32 lata. Jesteśmy tak samo starzy jak kraje rozwinięte, ale wciąż od nich biedniejsi – zauważa. – Postarzeliśmy się, zanim zdążyliśmy się wzbogacić – dodaje.
Kurcząca się liczba osób w wieku produkcyjnym będzie coraz mocniej wpływać na tempo wzrostu i poziom życia. – Demografia będzie nadszarpywać nasz standard życia – ostrzega ekonomistka. Jej zdaniem możliwe scenariusze są trudne: liczenie na sztuczną inteligencję nie rozwiąże problemu w pełni, a masowa imigracja pozostaje społecznie i politycznie kontrowersyjna. – Według naszych obliczeń musielibyśmy co roku przyjmować migrantów odpowiadających 1 proc. obecnej populacji – wskazuje.