« Powrót do artykułu

Woś: Powinniśmy pracować krócej, ale zarabiać tyle samo

Liberałowie bardzo nie lubią mówić o skracaniu dnia pracy. Mówią, że to złe dla gospodarki. Ale jak ich tak lepiej przycisnąć, to wychodzi, że argumenty mają cieniutkie. Bo niby dlaczego skrócenie dnia pracy z ośmiu do sześciu godzin albo wprowadzenie wolnego piątku miałoby zrujnować gospodarkę? Że niby zmniejszyłby się poziom produkcji? Niekoniecznie. Na stanowiskach ściśle związanych z produkcją można przecież wprowadzić zatrudnienie rotacyjne. W innych miejscach gospodarki wiele by dała lepsza organizacja i eliminacja tzw. (za przeproszeniem) dupogodzin. Dobrze tu widać, że nie o to w całym tym sporze o czas pracy chodzi. Bo liberałowie tak naprawdę boją się czegoś innego. Nie chcą krótszej pracy i dzielenia stanowisk, bo to oznacza konieczność zatrudniania przez biznes dodatkowych ludzi. Boją się kosztu. I faktycznego zwiększenia udziału pracownika w zyskach przedsiębiorstwa. Bo taki byłby – koniec końców – efekt krótszej pracy za tę samą płacę.

Rafał Woś

autor: Wojtek Gorskiżródło: Dziennik Gazeta Prawna

Rafał Woś

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (2)

  • XXYYZZ(2016-01-08 13:08) Zgłoś naruszenie 51

    Czyli proste reguły ekonomii i psychologii pracy. Proste jest genialne, a genialne rozwiązania są proste! Ale jakie to trudne...

    Odpowiedz
  • tu nigdy nie będzie dobrze(2016-01-09 14:03) Zgłoś naruszenie 32

    Najgłupsze jest łażenie do pracy codziennie na godzinę 7 czy 8 . Muszę przyjść, przez to, że rano muszę się zrywać i lecieć do roboty przychodzę zmęczony. Więc moja wydajność jest niższa niż wtedy gdy byłbym wypoczęty. Podobnie z siedzeniem w robocie. Są dni, w które jestem odrobiony np. o 13. Potem już tylko siedzę. Albo rzecz wymaga przemyślenia, a w dany dzień rozwiązania nie potrafię znaleźć. Albo np. jestem zmęczony zwyczajnie i robota mi nie idzie. Gdybym się zdrzemną, to pewnie wieczorkiem zrobiłbym wszystko bez problemu. No ale o 15 albo 16 idę do domu. Jestem niewyspany i zmęczony walką ze zmęczeniem i snem i w domu za robotę się nie biorę, bo jestem zmęczony. Do tego absurdalna organizacja pracy. Sadzanie kilu ludzi w jednym pokoku. Jeśli praca jest koncepcyjna, to dzięki takiej organizacji staje się antykoncepcyjna. Sadza się po kilku ludzi, bo przecież jakby ktoś siedział sam to by mógł się drzemnąć, albo jeszcze co gorszego. I nieważne, że wskutek wzajemnego przeszkadzania wydajność jest bliska zeru, ważne żeby pracownika trzymać za mordę. W tym kraju EKO-NOMIA nie istnieje. W tym kraju udaje się, że kieruje się ekonomią. Tutaj jest pańszczyźniany zamordyzm, bo zarządzający tym bajzlem nie potrafią liczyć. Praca jest organizowana jak w XIX wieku. Wiele pracy można wykonywac w domu, ale nie, bo wtedy nie byłoby kim poniewierać.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!