« Powrót do artykułu

Miłosz: Upadek mitu WSI, czyli bardziej o nielocie niż cabinet noir

Wojskowe Służby Informacyjne w III RP są synonimem spisku i zła. Jako instytucja miały wyrwać się spod kontroli państwa. Do tego były siedliskiem funkcjonariuszy z rodowodem w PRL. Mówiono o nich jako organizacji – spadochronie dla funkcjonariuszy dawnych: Wojskowej Służby Wewnętrznej (kontrwywiad) i II Zarządu Sztabu Generalnego (wywiad wojskowy). I faktycznie, zdecydowana większość ludzi przyjętych do WSI w momencie powstania w 1991 r. miała za sobą karierę w komunistycznych służbach przed upadkiem komunizmu. Dla jej opisu funkcjonowało także określenie „długie ramię Moskwy”, które było tytułem książki historyka Sławomira Cenckiewicza. Publikacja dotyczyła wywiadu wojskowego w latach 1943–1991. Dziś chyba najbardziej znanym przedstawicielem tej służby jest generał Marek Dukaczewski, który był przez kilka lat, w czasach gdy rządziła koalicja SLD-PSL, jej szefem.

Maciej Miłosz

autor: mat. prasoweżródło: Materiały Prasowe

Maciej Miłosz

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (1)

  • StAAbrA(2019-05-08 08:13) Zgłoś naruszenie 13

    Dobór POmroczności jasnej byłby bezpieczniejszy .... , jeśli się nie mylę ... Finansowo też ...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!