« Powrót do artykułu

Sierant: Nauka wyniesiona z dogrywek

To było tak. Był czas dogrywek na giełdzie. Kto młody, ten nie wie, czym dogrywka była. A kto wie, ten niemłody. Raz na jakiś czas, zwłaszcza gdy na rynku się coś działo, udawałem się do pobliskiego biura maklerskiego. Raz w czasie dogrywki okazało się, że notowania spółki Espebepe spadły przy nadwyżce sprzedaży. Była to spółka budowlana ze Szczecina, o której mało kto teraz pamięta, ponieważ zbankrutowała w 2003 r. I kiedy się zastanawialiśmy z kolegą (działanie w porozumieniu?), czy kupić ich akcje, bo poprzedniego dnia informowali o wygranym przetargu na budowę mostu, ktoś z tyłu szepnął do mnie: „Niech pan tego nie robi”. Po dogrywce usłyszałem: „Pracuję w jednym z Mostostali. Też chcieliśmy budować ten most. Ale Espebepe nas przebiło. Dowiedzieliśmy się, jaką zaproponowali cenę. Tego nie da się za tyle zbudować”.

giełda

żródło: ShutterStock

Ci, którzy uważnie śledzili rachunek przepływów, zdążyli sprzedać swoje akcje.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!