« Powrót do artykułu

Jabłka na wariackich papierach. Czyli jak handel wygrał z polityką

Polska jest największym producentem jabłek w Europie. Przez lata nie było problemów z ich eksportem. Wschód wchłaniał każdą ilość owoców. Po aneksji Krymu i zamrożeniu stosunków polsko-rosyjskich w 2014 r. wydawało się, że cały sektor upadnie. Na sadowników padł strach. Po trzech latach okazuje się, że mimo animozji politycznych handel się odrodził. Do poziomów niemal sprzed aneksji ukraińskiego półwyspu. Polakom co prawda nie udało się znaleźć nowych rynków. Jednak zarówno nasi eksporterzy, jak i rosyjscy odbiorcy zaakceptowali pewną fikcję: każdy wie, że jabłka na „białoruskich papierach” są polskie. Handel po prostu wyprzedził politykę.

Jabłka

żródło: ShutterStock

Zamknięcie rynku rosyjskiego dla 676 tys. ton jabłek zostało już zrekompensowane w wysokości 539 tys. ton poprzez ich sprzedaż w innych państwach.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!