50 najbardziej wpływowych ludzi polskiej gospodarki [RANKING DGP]

W zestawieniu 50 najbardziej wpływowych osób w polskiej gospodarce nie ma takich, których wizerunku lub nazwiska nie możemy w pełni ujawnić ze względu na toczące się śledztwa. Sporo na liście urzędników lub osób tak czy inaczej związanych z administracją. Jest to jakiś znak czasu: żywioły rynkowe są przez państwo ujarzmiane w większym stopniu, niż byliśmy do tego przyzwyczajeni w wielu ostatnich latach.

Mohammed Bin Salman (CC BY-SA 3.0)

żródło: Wikimedia Commons

8. Mohammed Bin Salman (CC BY-SA 3.0)

Saudyjski książę jest człowiekiem, któremu w dużym stopniu możemy zawdzięczać deflację goszczącą w Polsce nieprzerwanie przez 28 miesięcy, a z którą pożegnaliśmy się w listopadzie ub.r. Jednym z czynników, które hamowały wzrost cen, była bowiem tania ropa. A to, że czarne złoto w ub.r. nie drożało, było głównie jego zasługą. To od niego zależy polityka naftowa Arabii Saudyjskiej.

Kiedy pod wpływem łupkowej rewolucji w Stanach Zjednoczonych ceny ropy zaczęły dwa lata temu lecieć na łeb, na szyję, niektórzy członkowie kartelu OPEC – organizacji zrzeszających kraje – producentów ropy naftowej – zaczęli domagać się zmniejszenia wydobycia. Logika stojąca za tym posunięciem była prosta – skoro na rynku jest więcej surowca i podaż wyprzedza popyt, to trzeba zmniejszyć produkcję i ceny znów pójdą w górę.

Głównym hamulcowym tego rozwiązania był właśnie książę Muhammad ibn Salman. 31-letni członek rodziny królewskiej patrzył na ewentualne porozumienie przez pryzmat regionalnej rywalizacji swojego kraju z Iranem. Teheran nie ukrywał, że zamierza eksportem ropy odbić sobie lata gospodarczych sankcji, kiedy te wreszcie zostały w 2016 r. zniesione po zawarciu porozumienia atomowego z USA. Arabia Saudyjska była największym oponentem tego układu, bo każda wyeksportowana baryłka to więcej dolarów w irańskim budżecie. A oba kraje są ze sobą de facto w stanie wojny: popierane przez nich stronnictwa zwalczają się w Syrii i Jemenie.

Punktem zapalnym jest także Irak, gdzie trwa rywalizacja o władzę szyitów (wspieranych przez Iran) z sunnitami (do przewodnictwa nad którymi rości sobie pretensje Arabia Saudyjska).

Przez wzgląd na powyższe czynniki opór księcia przed cięciami był tak duży – pomimo realnych strat dla saudyjskiego budżetu – że wycofał on nawet delegację swojego kraju z ostatniego szczytu OPEC tuż przed zawarciem porozumienia w sprawie ograniczenia wydobycia. Według agencji Reuters pomogła dopiero mediacja ze strony Władimira Putina, któremu udało się przekonać Saudów, że nie będą musieli brać na swoje barki większości cięć. Od tego momentu cena baryłki ropy nie spadła poniżej 50 dol.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (3)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!