A+E to duży nadawca, który szykuje się do udziału w konkursie na program na nowym multipleksie telewizji cyfrowej. W tej kolejce nie stoi sam
ikona lupy />
Udziały w czasie oglądania stacji z segmentu podróże/dokument / Dziennik Gazeta Prawna
Amerykański gigant medialny A+E Networks jest zainteresowany posiadaniem w Polsce kanału rozpowszechnianego drogą naziemną (DTT) – dowiedział się DGP. Firma jest wstrzemięźliwa w komentarzach, ale nie zaprzecza, że ma ambicje większego niż do tej pory zaistnienia na polskim rynku.
– Nasze programy świetnie uzupełniłyby obecną ofertę telewizji naziemnej. Rozważamy różne ścieżki rozwoju biznesowego w Polsce. Trudno nie zauważyć i nie mieć szacunku do dynamiki, jaką obserwujemy w segmencie telewizji DTT – mówi nam dyrektor generalna w A+E Networks Poland Izabella Wiley. Zastrzega jednak, że na obecnym etapie wiedzy o warunkach wejścia nadawców na MUX 8, jak określa się kolejny multipleks, trudno powiedzieć, czy kanał naziemny od A+E Networks miałby finansowe uzasadnienie. A+E Networks działa na ponad 180 rynkach, a jego programy docierają do 330 mln domów. W 2014 r. A+E Networks była piątą największą grupą wśród płatnych stacji w USA, gdzie nadaje dziewięć kanałów.
W Polsce, głównie na platformach satelitarnych NC+ i Cyfrowy Polsat, są dostępne tylko cztery: History od 2008 r. CI Polsat od 2010 r., a H2 i Lifetime od 2014 r. Do części programów mają też dostęp widzowie telewizji kablowych Toya i UPC. Dotychczas A+E nie może się jednak pochwalić sukcesami na polskim rynku. Jego kanały osiągają tu zaledwie 0,3-proc. udział w czasie oglądania w grupie wiekowej 16–49 lat. Mogłoby się to zmienić, gdyby grupa wygrała konkurs dla nadawców naziemnej telewizji cyfrowej. Joanny Nowakowskiej z domu mediowego MEC nie dziwi zainteresowanie międzynarodowych nadawców rozwojem oferty DDT. – Odsetek gospodarstw z płatną telewizją delikatnie się kurczy. Trudno to jeszcze nazwać tendencją, ale w ostatnim roku spadł on o ponad 3,5 pkt proc. – zauważa Nowakowska.
Negocjacje z dystrybutorami treści są trudne. – Gracze o mniejszym udziale w rynku, niedysponujący silnymi markami, muszą coraz ostrzej walczyć o dobre miejsce w ofercie kablówek i platform, a te ostatnie są przecież kapitałowo związane z Polsatem i TVN – tłumaczy i dodaje, że miejsce na multipleksie oznacza częściowe uniezależnienie się od rynku płatnej dystrybucji. – W przypadku A+E, którego stacje mają w Polsce dobry wizerunek, ale skromny udział w rynku, wejście na multipleks niezależnie od oferty oznaczałoby skokowy wzrost – wyjaśnia Nowakowska. Obecnie zasięg techniczny największego kanału grupy (History) wynosi nieco ponad 26 proc. Dla Discovery i National Geographic ten wskaźnik jest ponaddwukrotnie większy.
Uzyskanie jednego z kanałów telewizji naziemnej przez A+E rodziłoby jeszcze jeden skutek. W tej chwili programy produkowane przez grupę odgrywają ważną rolę w ramówkach TV Puls, TTV czy TVN Turbo. W Pulsie zainteresowaniem cieszą się np. program „Gwiazdy lombardu” czy serial „Wikingowie”. Jeśli A+E otworzyłoby własny kanał, chciałoby zapewnić sobie unikalne treści i prawdopodobnie zmieniłoby politykę sprzedaży kontentu. W nieoficjalnej kolejce po miejsce na nowym multipleksie stoją już Stopklatka, TV Puls, Discovery i ZPR. Będą walczyć o cztery wolne miejsca. O tym, jakie programy pojawią się na MUX 8, zdecyduje ostatecznie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Obecnie w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej trwają konsultacje w sprawie wyboru operatora technicznego multipleksu. Gdy się zakończą, KRRiT ogłosi konkurs dla nadawców. Ma to nastąpić w ciągu kilku miesięcy.

Telewizja płatna przeżywa regres. Rośnie znaczenie naziemnej cyfrowej