Teza płynąca z otoczenia Mateusza Morawieckiego, że budowa Nord Stream 2 w bezpośredni sposób zagraża niepodległości Ukrainy, jest przesadzona.
A jednak, jeśli można na jej podstawie wyciągać wnioski, jak będzie wyglądała kampania dyskredytująca realizację tego szkodliwego dla całego regionu projektu, będą one pozytywne. Paradoks?
Zacznijmy od falsyfikacji samej tezy. Zgodnie z nią pozbawienie Ukrainy statusu państwa tranzytowego dla rosyjskiego gazu miałoby ułatwić Rosji podjęcie decyzji o inwazji i dokończeniu tego, co nie udało się Rosji w 2014 r. Warto przypomnieć, że wówczas istnienie rur nie zapobiegło próbie rozbicia Ukrainy. Przecież aneksja Krymu i rozpętanie wojny w części Zagłębia Donieckiego to tylko odprysk tego, co mogłoby się wydarzyć, gdyby Ukraina nie stawiła oporu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.