Nie będzie prywatyzacji bez zgody załogi. Przewiduje pan podobne targi jak w przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej, w której związki zawodowe wynegocjowały i pieniądze, i 10-letnie gwarancje zatrudnienia?

Mamy 18-tys. załogę oczekującą bezpieczeństwa i stabilizacji. Trzeba jednak powiedzieć wprost, że debiut JSW wyznaczył niestety pewne wyśrubowane standardy, a przecież wartość pakietu pracowniczego inwestor zawsze odejmuje od wartości spółki. Rozmowy będą więc trudne, ale liczę na rozsądek załogi, która w większości opowiada się za prywatyzacją. Przykłady już przeprowadzonych sprzedaży pokazują, że sytuacja pracowników nigdy nie ulegała pogorszeniu, a nawet się polepszała. Głównie dlatego, że środki pozyskane od inwestora najczęściej wydawane były na inwestycje.

Jak rosnące zapasy niesprzedanego węgla wpływają na spółkę?

Nie mamy z tym kłopotów, bo ze względu na dwa pożary z początku roku wydobycie w pierwszym półroczu było niższe od zakładanego. Umowami wieloletnimi ze sztywną lub określoną indeksacją ceny objęta jest połowa naszej produkcji. Kolejne 30 proc. to także umowy wieloletnie, ale z wpisanymi negocjacjami ceny na kolejne okresy. Reszta trafia do sektora autoryzowanych sprzedawców dla odbiorców indywidualnych.

Kowalski tej zimy będzie grzał taniej czy drożej?

Drożej o 5 proc.

Dlaczego, przecież ceny węgla spadają?

Nie wszystkie indeksy to pokazują. Węgiel pozostanie jednak najtańszym paliwem grzewczym.

A energetyka ile zapłaci za węgiel?

Duże zapasy z ubiegłej zimy oraz zalegający u niektórych producentów węgiel powodują twardą pozycję negocjacyjną naszych partnerów. Bardzo aktywni są także importerzy węgla, ale przy dzisiejszej cenie ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia – red.) i kursie złotego nie jest to aż tak duże zagrożenie. Na wschodniej granicy i w portach tani jest węgiel ze Wschodu. Zdarzają się statki z węglem z Kolumbii, USA i RPA. Liczę, że po trudnych rozmowach osiągniemy jednak porozumienie i dostawy będą realizowane.

Z iloma odbiorcami holding będzie negocjować cenę na 2013 r.?

Praktycznie ze wszystkimi dużymi grupami.

KHW w myśl powiedzenia „wszystkie ręce na pokład” też dorzuci się do poszukiwań gazu łupkowego?

Niech każdy robi to, co umie najlepiej. Poszukiwanie łupków będzie procesem kosztownym, a może i niepewnym. Niechętna gazowi łupkowemu jest także choćby Unia Europejska.

To akurat dla branży węglowej i łupkowej wspólny mianownik...

Dlatego musimy się skoncentrować na tym, aby w sposób jak najbardziej efektywny i opłacalny eksploatować nasze złoża. Działalność unijnych urzędników jest dla nas największym zagrożeniem. Dziś trwają prace nad dwoma dyrektywami, które w diametralny sposób mogą wpłynąć na podniesienie kosztów produkcji górnictwa. Jedna zakłada opłaty za emisję metanu z wyrobisk. Druga – planuje objęcie odpadów elektrownianych statusem odpadów niebezpiecznych, które górnictwo szeroko dziś wykorzystuje.