Sytuacja wokół taryf no limit kojarzy mi się z wodą i szklanką. Chodzi o to naczynie, które jedni widzą w połowie pełne, a drudzy w połowie puste.
Dla optymistów taryfy no limit to dowód, że w dobie, kiedy firmy bardziej nastawiają się na kreowanie sztucznych potrzeb niż zaspokajanie rzeczywistych i starają się komplikować zasady świadczenia swoich usług, aby w tym gąszczu zagubił się klient, możliwy jest prosty i jednoznacznie korzystny dla klienta produkt. Bo konstrukcja taryfy no limit jest łatwa do rozszyfrowania dla każdego – taka usługa, taka cena. Nie trzeba się głowić, jak przy innych taryfach, czy lepiej jest więcej mówić, a mniej pisać i ściągać z internetu, czy może inne rozwiązanie będzie lepsze.
Same firmy telekomunikacyjne przyznają, że taryfa no limit jest dla nich w wielu przypadkach niekorzystna. Oczywiście, nie mówimy o stratach, tylko o spadku dochodów płynących od przedsiębiorców.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.