W liście do pracowników banku Barclays, wysłanym na dzień przed rezygnacją, dyrektor Bob Diamond użył określenia „na mojej wachcie”, akceptując ostatecznie odpowiedzialność za zachowanie traderów podczas jego kadencji. Diamond w końcu pojął, że konsekwencją posiadania władzy jest odpowiedzialność.
To lekcja, którą inne branże przerobiły już dawno. Co by się stało, gdyby pracownicy kasyna ustawiali ruletkę na korzyść firmy albo dla własnego zysku? Policja wkroczyłaby do lokalu, spółka straciłaby licencję, a członkowie zarządu zostaliby zbojkotowani przez branżę. Tak działo się w Wielkiej Brytanii w latach 60., kiedy nieudolna deregulacja sprawiła, że kasyna wymknęły się spod kontroli. W odpowiedzi powstała Rada ds. Hazardu, która zamknęła wiele lokali i narzuciła standardy pozostałym. Większość klubów została później ponownie otwarta, ale z innymi właścicielami i menedżerami. I tak szefem Playboy Clubu został emerytowany admirał marynarki wojennej.
Sir John Treacher został wezwany na mostek zbyt późno i nie ocalił klubu. Jednak firma, która go zatrudniła, wiedziała, co robi. Marynarka działa na jasnych zasadach: kapitan odpowiada za wszystko, co dzieje się na statku, bez względu na to, czy o tym wie, czy nie. Londyńskie kasyna muszą funkcjonować podobnie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.