Sprzedawcy skarżą się, że są dyskryminowani w zapisach umów z producentami i importerami samochodów.
Nawet 18 proc. wartości auta sprzedawca musi zapłacić dostawcy, jeśli nie odbierze pojazdu na czas. Ten proceder trwa od lat, ale dilerzy boją się kierować sprawy do sądu w obawie o utratę umowy autoryzacyjnej z koncernem.
Mechanizm jest prosty. Importer wysyła informację o dostawie samochodu, a jeżeli diler nie odbierze go na miejscu, naliczana jest kara. Paweł Tuzinek, radca prawny Związku Dealerów Samochodów, twierdzi, że jest to nagminne. Ze względu na tajemnicę zawodową nie może jednak wskazać konkretnych nazw koncernów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.