Najbliższe miesiące nie będą różowe dla światowego rynku motoryzacyjnego. Czy mamy martwić się z tego powodu? Niekoniecznie, bo gorszy okres w branży samochodowej może być szansą dla polskich zakładów zachodnich koncernów.
Jak zauważa Tomasz Starus, główny analityk i dyrektor Biura Oceny Ryzyka w Euler Hermes, firmy motoryzacyjne zamknęły już co prawda wiele fabryk w Hiszpanii, krajach Beneluksu, we Włoszech czy w Niemczech, jednak część zakładów pozostawiają wciąż na kroplówce koncernów.
Centrale zlecają im produkcję, która mogłaby być zrealizowana taniej, np. w Polsce. Robiły to, bo producenci liczyli na powrót popytu na auta. A to – przynajmniej w 2012 r. – nie jest możliwe. Jeżeli rachityczne fabryki na Zachodzie padną, produkcja aut trafi do oszczędnej i wydajnej Polski.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.