W listopadzie wzrost cen wyniósł 4,8 proc. Powodem jest droższe paliwo i słaby złoty. Średnia rentowność lokat jest teraz poniżej zera. Analitycy ostrzegają przed podwyżką stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej.

Złoty nie zareagował ani na dane o wysokiej inflacji, ani na dane o poprawiającym się saldzie bilansu obrotów handlowych. Pozostał słaby i podobnie jak to miało miejsce w listopadzie, w kolejnych miesiącach także będzie podbijał wzrost cen, a z drugiej strony pomagał eksporterom.

W listopadzie liczona rok do roku inflacja wyniosła 4,8 proc. Ekonomiści spodziewali się, że będzie wyższa niż w październiku, ale o 0,2 pkt proc., a nie 0,7 pkt proc. i wyniesie 4,5 proc.
– Średnia realna rentowność lokat ósmy miesiąc z rzędu jest poniżej zera. Przy uwzględnieniu wskaźnika wzrostu cen oraz 19-proc. podatek od zysków kapitałowych przeciętna stopa zwrotu z 12-miesięcznych depozytów zakładanych w listopadzie 2010 roku wyniosła minus 0,97 proc. wobec minus 0,47 proc. przed miesiącem. To najgorszy wynik od maja – policzył Michał Sadrak, analityk Open Finance.

Średnia stopa zwrotu rocznej lokaty wyniosła minus 0,97 proc.

Podkreśla, że realny zysk osiągnęły tylko osoby, które przed rokiem założyły lokatę o oprocentowaniu netto o 4,86 proc. W sumie na rynku było tylko sześć takich depozytów.
Wysoka inflacja rodzi ryzyko, że w Radzie Polityki Pieniężnej znów do głosu dojdą jastrzębie i w efekcie stopy procentowe pójdą w górę. – To niebezpieczny pomysł. Inflację zasysamy z zewnątrz w wysokich cenach paliw i przez słabego złotego, który powoduje, że rosną ceny również innych dóbr importowanych – tłumaczy Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości. Podkreśla, że kolejna podwyżka stóp procentowych jeszcze bardziej mogłaby ostudzić słabnący polski wzrost gospodarczy.
Eksperci przekonują, że podwyżka stóp mogłaby jeszcze bardziej wyhamować i tak słabnący wzrost gospodarczy. A przecież większy wpływ na mniejszą inflację będzie miało odczuwalne spowolnienie w państwach najszybciej rozwijających się. Osłabi ono popyt na surowce, przez co ich ceny powinny zacząć spadać.
Jedno jest pewne, jeśli nawet jastrzębie do głosu nie dojdą, to również gołębie nie uzyskają przewagi.– Prognozujemy, że średnioroczna inflacja w całym 2012 r. wyniesie powyżej górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego NBP – 3,5 proc. Będzie to naszym zdaniem stanowić ważny argument przeciwko szybkiemu obniżaniu stóp procentowych – uważa Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku. Oczekuje, że pierwsza obniżka stóp procentowych będzie miała miejsce najwcześniej w lipcu 2012 r.
Tyle że wysoka inflacja, jeśli wynika ze słabego złotego, nie wszystkim jest nie na rękę. Eksporterów wspiera. W październiku, jak podał NBP, eksport towarów wyniósł 11,9 mld euro, a import 12,6 mld. Ujemne saldo obrotów wyniosło 652 mln euro i było lepsze niż przed rokiem o ponad 100 mln euro. – Eksport lekko hamuje, ale import jeszcze bardziej. W konsekwencji rośnie wkład eksportu netto do polskiego PKB – tłumaczy Ignacy Morawski.
Z tego można wyprowadzić wniosek, że w przyszłym roku eksport może być ponownie jednym z głównych motorów wzrostu naszej gospodarki.
OPINIA
ikona lupy />

Cezary Chrapek, analityk Rynku Walutowego i Obligacji Citi Handlowy

W przyszłym roku złoty może pozostać pod presją osłabienia w związku z kryzysem zadłużenia strefy euro i spowolnieniem gospodarczym oraz możliwą wyprzedażą aktywów przez banki europejskie. Sądzimy, że w drugiej połowie 2012. r. nastąpi pewne odreagowanie optymizmu na rynkach zagranicznych, co pozwoli na umocnienie złotego do 4,25 za euro na koniec 2012 r.
Stosunkowo dobre wyniki gospodarcze powinny utrzymać zainteresowanie inwestorów zagranicznych „real money” polskim długiem. Spodziewamy się spadku krótkoterminowych stóp rynkowych wraz z poluzowaniem polityki pieniężnej przez RPP, począwszy od drugiego kwartału 2012 r.