- Premier już teraz powinien przedstawić kandydata na nowego szefa KNF. Dzięki temu rynek zyskałby pewność, że nadzór bankowy nie zostanie wciągnięty w przedwyborczą grę - pisze Marcin Piasecki.
To jeszcze co prawda ponad cztery tygodnie, ale czas w warunkach kampanii wyborczej płynie szybko. Co więcej, mamy do czynienia z wydarzeniem nie tak barwnym jak medialne debaty polityków i nie tak naciąganym jak kolejne ofensywy drożyzny. 9 września kończy się kadencja Stanisława Kluzy, szefa Komisji Nadzoru Finansowego.
Niby wszystko jest w porządku. Premier ogłosił, że ma dobrego kandydata, jednak nie zdradził jego nazwiska. Rynek oczywiście gubi się w domysłach, rozpatrując różne możliwości, ale dopuszczając też, że fotel zachowa dotychczasowy przewodniczący. Korzystne jest również to, że na giełdzie pojawiają się wyłącznie kandydaci z dorobkiem i wiedzą, słowem fachowcy. Nie spotkałem się z opinią, że trzeba szykować się na jakąś polityczną wrzutkę, co najczęściej oznacza namaszczenie kandydata, by tak to ująć, mniej przygotowanego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.