E-myto. Rząd nie spieszy się z włączeniem prywatnych autostrad do systemu viaToll, więc firmy przygotowują własne systemy opłat, każdy z inną infrastrukturą i innymi stawkami za przejazd.
Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. Choć rok temu rząd zapewniał, że na zniesieniu winiet i wprowadzeniu elektronicznych opłat skorzystają wszyscy, to po półtoramiesięcznym okresie funkcjonowania systemu viaToll śmiało można stwierdzić, że na razie opłacił się on tylko jednej stronie – wykonawcy. Czyli firmie Kapsch, która za zbudowanie całej infrastruktury do poboru e-myta zgarnie 4,5 mld złotych.
Coś, co od lat świetnie funkcjonuje na Zachodzie, w Polsce nie zdaje egzaminu. Głównie dlatego, że tworząc jednolity system elektronicznego poboru opłat, rząd „zapomniał” porozumieć się z jedną z najbardziej zainteresowanych stron – koncesjonariuszami dwóch autostrad: A2 i A4. Ostatni raz strona rządowa spotkała się z przedstawicielami spółek Autostrada Wielkopolska i Stalexport 22 lipca. Kolejna tura rozmów została przesunięta na nieokreślony termin. A efekt dotychczasowych negocjacji jest – mówiąc dyplomatycznie – mizerny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.