Na początek, dzisiaj o 16, zbiera się sejmowa podkomisja stała do spraw instytucji finansowych. Będzie pracować nad trzema projektami ustaw antyspreadowych, autorstwa PO, PSL i SLD. – Chcemy do wieczora przygotować sprawozdanie podkomisji – deklaruje jej przewodniczący Sławomir Neumann, poseł PO. Już jutro ma je przyjąć Komisja Finansów Publicznych, a do piątku, na trwającym posiedzeniu Sejmu, ma się odbyć jej drugie i trzecie czytanie.

Różnice w projektach są spore. PO chce umożliwić kredytobiorcom spłatę kredytu w walucie, w której się zadłużyli, bez żadnych opłat. – Obniży to bankowe spready, bo banki po pierwsze będą unikać ze względu na koszty obsługi wpłat gotówkowych, a po drugie klienci będą mogli kupować waluty na rynku – przekonuje Neumann.

Innego zdania jest PSL. – Tylko wprowadzenie średniego kursu NBP, po jakim rozliczaliby się klienci banków, gwarantuje likwidację spreadów – mówi Wiesław Rygiel, poseł PSL, który odpowiada za ustawę tej partii. Tłumaczy, że pozytywną opinię o ich projekcie wydała Rada Legislacyjna przy premierze. Ludowcy są nią wzmocnieni i przed dzisiejszym posiedzeniem podkomisji podbijają stawkę, mimo że wcześniej premier Donald Tusk i wicepremier Waldemar Pawlak ustalili, że szybko zostanie wprowadzony pomysł PO, m.in. ze względu na wątpliwości konstytucyjne pomysłu ludowców. Posłowie muszą dzisiaj rozstrzygnąć tę sprawę, zajmą się także projektem SLD, który domaga się, aby banki informowały klientów przed podpisaniem umowy kredytowej, ile wyniesie spread. Ta sprawa wydaje się przesądzona – zarówno Neumann, jak i Rygiel deklarują, że ich kluby poprą to rozwiązanie.

Podobnie, mimo deklaracji PSL, będzie zapewne z ostatecznym rozstrzygnięciem, która wersja ustawy wejdzie w życie. – Chcemy szybko pomóc kredytobiorcom, a jeśli PO uprze się, że nie chce naszego projektu, poprzemy ich propozycję. Nasz klub wróci do pomysłu spłaty kredytu według kursu średniego w następnej kadencji – mówi Rygiel. To powód oficjalny. Nieoficjalnie wiadomo, że kluczowe znaczenie mają kalendarz i rekordowe notowania franka. Oprócz tego posiedzenia Sejmu odbędą się jeszcze dwa – 18 – 19 oraz 30 – 31 sierpnia. Jeśli nie uda się uchwalić projektu do piątku, oddala się perspektywa wejścia ustawy antyspreadowej przed wyborami. Wciąż drogi jest też frank. Wprawdzie po czwartkowym szczycie Eurogrupy złoty odzyskał formę – w piątek wieczorem waluta szwajcarska kosztowała 3,39 zł, w poniedziałek jej notowania przekraczały rekordowy poziom 3,5 zł – to wciąż jest on słaby i narażony na zawirowania na świecie.

Wszystko wskazuje więc na to, że na przełomie sierpnia i września milion Polaków zadłużonych w walutach na własnej skórze przetestuje przygotowane przez posłów rozwiązania.