Nie da się wszystkich uszczęśliwić. Jeżeli jednym się da, inni będą mieli mniej. Ta niezłomna życiowa zasada obowiązuje również w wojnie z bankami w sprawie spreadów. Posłowie partii rządzących chcą, żeby osoby spłacające kredyt we frankach nie musiały płacić dodatkowo za to, że chcą sami zapłacić ratę walutą kupioną w kantorze czy przywiezioną z zagranicy.
Operacja zainicjowana przez PSL, do której w końcu dołączyła się PO, ma doprowadzić do zmniejszenia spreadów, czyli różnicy między kursem sprzedaży a kupna waluty. Banki zarabiały na tym krocie.
Antyspreadowa ofensywa ma oczywiście dobre strony, bo kredytobiorca będzie mógł kupić walutę tam, gdzie jest taniej, a nie polegać na tym, jaki kurs wymiany ustali sobie bank. Rynek stanie się przez to bardziej przejrzysty, bo tak naprawdę nikt nie był w stanie przewidzieć wysokości spreadu. Banki mogły robić, co chciały.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.