Sprzedawać jak najwięcej

Na drugim biegunie znajduje się sektor bankowy. Ze sprzedażą tego majątku Polska poradziła sobie najszybciej. Zagraniczny kapitał kontroluje łącznie ponad 70 proc. aktywów w tej branży. Eksperci podkreślają, że decyzja była słuszna, bo dzięki temu bankowość rozwinęła się, korzystając z zagranicznego know-how. Poziom usług i jakość obsługi nie odbiega dziś od zachodnich standardów.

Kwestią oceny pozostaje sposób przeprowadzenia sprzedaży banków, bo towarzyszył jej pośpiech, a wraz z nim wybór inwestorów w dołku. Kontrowersje do dziś wzbudza też prywatyzacja Telekomunikacji Polskiej. W zgodnej ocenie obserwatorów oddanie jej w ręce kontrolowanego przez francuski rząd koncernu wcale nie przyspieszyło telekomunikacyjnej rewolucji, jak sobie wszyscy wyobrażali. TP SA, do której należała infrastruktura, niechętnie dzieliła się nią z konkurencją. Monopol zaczął kruszeć dopiero pod naporem Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Błędy nie ominęły również prywatyzacji PZU sprzed dziesięciu laty. Zbyt duża uległość w negocjacjach z holenderskim inwestorem zaowocowała wieloletnim patem między Eureko a kolejnymi rządami, które nie chciały respektować postanowień umowy prywatyzacyjnej.

Giełda czy inwestor

Powyższe przykłady pokazują, że dyskusja nad sposobem prywatyzowania państwowych firm wciąż jest aktualna. Wybierać inwestora strategicznego czy może akcjonariuszy z giełdy papierów wartościowych? Ten pierwszy bierze na siebie odpowiedzialność za kupowaną spółkę i można go do czegoś zobowiązać, np. do inwestycji czy pakietów pracowniczych. Jest też partnerem do rozmów dla rządu i związków zawodowych.

Innym rozwiązaniem jest rynek kapitałowy. Jeśli firma pójdzie na giełdę, własność jest rozproszona, a poszczególni akcjonariusze mogą mieć sprzeczne interesy. W efekcie wyniki finansowe tak prywatyzowanych firm mogą się okazać gorsze. Za tym drugim sposobem przemawia jednak łatwość przeprowadzenia operacji, zwłaszcza jeśli spółka już jest notowana na giełdzie. Inwestorzy niechętnie jednak biorą udział w takich prywatyzacjach. Z tego względu giełda nie jest dobrym miejscem na znalezienie inwestora strategicznego dla energetyki. Powód – to bardzo kosztowny biznes, dlatego nowy właściciel zawsze chce mieć decydujący wpływ na losy firmy, w którą inwestuje. Spory na walnym mu w tym nie pomogą.

Ogólna ocena dotychczasowych osiągnięć polskiej prywatyzacji wydaje się jednak pozytywna. Choćby dlatego, że inwestorzy, którzy kupili majątek, wywiązali się z podjętych zobowiązań. Ostatnio Aleksander Grad, minister skarbu państwa, przypominał, że zadeklarowane nakłady inwestycyjne w wysokości 40 mld zł zostały przekroczone o blisko 8 mld zł, a takie elementy, jak: wzrost zatrudnienia, transfer nowoczesnych technologii i wzrost konkurencyjności firm, zostały również zrealizowane.

Jak prywatyzują sąsiedzi

Prywatyzacja państwowego majątku budzi emocje nie tylko w Polsce. W dawnych krajach socjalistycznych w pierwszej kolejności pod młotek poszły banki. Na Węgrzech, w Czechach i na Słowacji ponad 90 proc. aktywów tego sektora jest w rękach zagranicznego kapitału.

Zróżnicowane jest podejście rządów poszczególnych krajów do prywatyzacji energetyki. Węgrzy chętnie wpuszczają do siebie firmy zagraniczne, ale pod warunkiem że nie są kontrolowane przez rządy innych krajów. Nie zdecydowali się na to Czesi i zamiast sprzedawać, przeprowadzili konsolidację sektora wokół koncernu CEZ. Co ciekawe, dwaj najwięksi producenci energii w Niemczech – E.ON i RWE – są w pełni kontrolowani przez prywatny kapitał.

Wprowadzenie państwowej spółki na giełdę nie zmienia struktury właścicielskiej

Maciej Grelowski, przewodniczący Rady Głównej BCC

Dyskusja o tempie sprzedaży państwowego majątku jest bezcelowa, bo rząd nie prowadzi prawdziwej prywatyzacji polegającej na sprzedawaniu spółek inwestorom strategicznym. Zamiast tego wprowadza spółki na giełdę, nie zmieniając w sposób fundamentalny struktury właścicielskiej, bo na parkiet trafiają mniejszościowe pakiety akcji.

Żeby ratować finanse publiczne, zdecydowano, że w sprzedaży państwowych firm kupcem będą spółki kontrolowane przez państwo. Jeżeli jednak po obu stronach transakcji stoi państwo, jest to transakcja udawana, decyzje zapadają w rządowych gabinetach. Żaden prywatny podmiot nie będzie w stanie wygrać rywalizacji z państwowym, bo ten pierwszy kieruje się racjonalnymi zasadami ekonomii, a drugi realizuje cele polityczne, bez względu na koszty. Odbudowa zaufania inwestorów może ten lub kolejne rządy wiele kosztować. Funkcja państwa w gospodarce powinna ograniczać się do regulacji najważniejszych jej sektorów oraz stanowienia dobrego prawa.