Głównym powodem, dla którego decydują się wydać pieniądze na dofinansowanie festiwalu czy wystawy jest przekonanie, że dobrze zrobi to ich wizerunkowi.

Te przedsiębiorstwa, które nie chcą się angażować (kolejne 30 proc.), tłumaczą to brakiem środków na ten cel lub brakiem wniosków o dofinansowanie ze strony podmiotów kultury.

Firmy sponsorujące narzekają też, że często są traktowane jak dojne krowy.

Jednak im bogatsze przedsiębiorstwa, tym chętniej sięgają do kieszeni. Najhojniejsze były firmy z województw dolnośląskiego, mazowieckiego i pomorskiego. Najmniej korzystnie wypadają podlaskie, lubuskie oraz świętokrzyskie.

Jednak środki przeznaczane na wsparcie kultury nie są wysokie. 40 proc. firm dało na nią do 5 tys. zł, a 23 proc. od 5 tys. do 10 tys. zł. Przekłada się to na skalę finansowanych projektów. Ponad 60 proc. z nich to działania o charakterze lokalnym. Firmy najchętniej sponsorują (62 proc.) samorządowe placówki kultury.

Pieniędzy będzie więcej, gdy powstanie system zachęt, np. podatkowych. – Potrzebna jest też zmiana w przepisach dotyczących reklamy, by podmioty kulturalne mogły opowiadać w mediach o firmach, które udzieliły im wsparcia. Teraz takie informacje są wycinane – mówi Beata Chmiel z ruchu Obywatele Kultury.