Realnej gospodarki nie da się błyskawicznie przenieść z miejsca na miejsce jak pieniędzy na giełdzie.
Rynki finansowe szybko dochodzą do siebie po kataklizmie w Japonii. Nic dziwnego, pieniądz łatwo przepływa ponad granicami, bez trudu znajduje nowe miejsca inwestycji. Gorzej z realną gospodarką. Fabryk nie da się z dnia na dzień przenieść, brakującej części nie można szybko zastąpić inną. To dlatego konsekwencje trzęsienia ziemi w Japonii będą większe, niż można sądzić po reakcji giełd i wahaniu notowań jena.
Zwłaszcza że ani akcje, ani waluty nie oddają w pełni dramatyzmu sytuacji. Powód: oba rynki można w pewnych granicach stymulować. Tak było i tym razem, kiedy tokijska giełda została zasilona przez japoński kapitał rządowy. W przypadku jena sytuację zaciemniła z kolei interwencja finansowa krajów grupy G7, która osłabiła japońską walutę, by wesprzeć odbudowę kraju. Rynki finansowe szybko uczą się żyć po tamtejszej traumie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.