Wicepremier ds. gospodarczych - Waldemar Pawlak - dobiera się do bankowej żyły złota. Chce, żeby kredyty walutowe były spłacane po średnim kursie NBP. Obecnie różnica w kursie, po jakim banki udzielają kredytów i po jakim są one spłacane, może sięgać w przypadku franków nawet 37 groszy.
Ministerstwo Gospodarki chce uciąć windowanie spreadów przez banki. Do kilku najważniejszych instytucji związanych z rynkiem finansowym wysłało pismo, w którym zaproponowało dwa rozwiązania. Pierwsze: wprowadzenie obowiązku spłaty kredytu po średnim kursie banku centralnego. Drugie: zmuszenie banków, by wycofały się z dodatkowych opłat od osób, które spłacają kredyty walutami kupionymi w innym banku albo kantorze, gdzie spready są niższe.
Bankom propozycja resortu gospodarki się nie podoba, bo spready to dla nich żyła złota. Ale dla osób spłacających kredyty we frankach czy euro – zmora.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.