To nie jest jeszcze kryzys. Ba, obecna wojna walutowa może nawet na chwilę nas wzmocnić. Polskie obligacje szybko rozchodzą się po świecie. Gorzej, kiedy inwestorzy zakrzyknął: sprawdzam.
Po zapowiedzi prezesa Amerykańskiego Banku Rezerw Bena Bernankego, że inflacja w USA (2 proc.) jest za niska, w dół poleciał nie tylko dolar. Banki centralne od Japonii po Szwajcarię podjęły własną grę na spadek waluty. A inwestorzy zaczęli gwałtownie rozglądać się za bezpieczną poczekalnią dla swoich pieniędzy. Złoto w ciągu tygodnia zdrożało o 15 proc. Z nim surowce naturalne – ropa, miedź, ale też żywność, obligacje i waluty państw ocenianych jako bezpieczne.
Gospodarki państw wznoszących się, jak Polska, Indie, Brazylia, są w stosunkowo dobrej kondycji. Struktura demograficzna zachęca do długoterminowych inwestycji. A potrzeby rządów są ogromne i chętnie wystawiają na rynek obligacje. Dla rządu emitującego kolejne rozdania obligacji to dobra wiadomość. Dobra dla naszych polityków gotowych odtrąbić sukces swojej strategii małych kroków. Patrzcie – pieniądze same do nas płyną.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.