Autopromocja

Bartosz Marczuk: Nasz PIT idzie na obsługę długu

Bartosz Marczuk
Bartosz MarczukDGP
17 września 2010

Już w tym roku państwo będzie zadłużone na ponad połowę tego, co ma. Koszt obsługi tego długu pochłonie natomiast więcej, niż wynosi suma wszystkich wpłat z tytułu PIT. Innymi słowy, gdyby nie zadłużenie państwa, Polacy nie musieliby płacić podatku dochodowego.

W debacie publicznej i w mediach dominują tematy dotyczące krzyża, pomnika, wykluczenia z partii posłanki opozycji, stanu duchowego premiera i rozgrywek o władzę w PO. Jednak prawdziwe problemy są gdzie indziej. Rząd przedstawił właśnie projekt budżetu państwa na przyszły rok. Są w nim dwie niezwykle niepokojące dane. Pierwsza: dług publiczny przekroczy w tym roku połowę tego, co posiadamy, i wyniesie ponad 53 proc. produktu krajowego brutto, mimo zapowiedzianego podniesienia VAT. To nie koniec zadłużania państwa. Za trzy lata dług zbliży się do 1 bln zł. Żyjemy na kredyt, a w spadku naszym dzieciom zamiast sprawnego państwa zostawimy gigantyczne długi. Druga rzecz: w przyszłym roku obsługa długu pochłonie prawie 39 mld zł. Z PIT wpłynie do budżetu 36 mld zł. Oznacza to, że wszystkie dochody, które budżet otrzyma z naszych podatków osobistych, przeznaczy na to, by spłacać odsetki od zaciągniętych pożyczek.

Można argumentować, że pieniądze nie zostały pożyczone na darmo, tylko usprawniły nasze państwo. Przyjrzyjmy się więc państwu. Czy mamy dobrą sieć dróg? Czy sądy dzięki informatyzacji szybko wydają wyroki? A może polska armia jest jedną z najlepszych na świecie? Niestety tak nie jest. Trudno znaleźć dziedzinę, która działa sprawnie lub nie chyli się ku upadkowi. Służba zdrowia, sądy, policja, wojsko, infrastruktura, edukacja, szkolnictwo wyższe, publiczna opieka nad dziećmi – wszystko kuleje lub jest niewydolne. Może chociaż zainwestowaliśmy te pożyczone pieniądze w przyszłe pokolenia – w dzieci i politykę rodzinną? Także tu spotka nas rozczarowanie. Polska pod względem wskaźnika urodzeń zajmuje 209. miejsce na świecie – na 223 klasyfikowane kraje. Nawet Chiny, które prowadzą politykę jednego dziecka, są przed nami. Nie dość więc, że żyjemy ponad stan, to jeszcze długi zrzucimy na barki nielicznych przyszłych pokoleń.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.