Z prezydentem jak Herman Van Rompuy Europa nie potrzebuje więcej wrogów. On jeden wystarczy za miliard chińskich robotników zabierających nasze miejsca pracy i wszystkich cwanych maklerów Nowego Jorku, którzy pompowali bańkę spekulacyjną.
Wdrażanie reform fiskalnych, kraj po kraju, dyrektywa po dyrektywie, jak proponuje Van Rompuy, umacnia najgorsze z dotychczasowych stereotypów zbiurokratyzowanej i nieruchawej Unii. Wyobraźmy sobie teraz długie miesiące niepewności i zgadywania, jak poszczególne zapisy dotkną banki, giełdy, a jak pośredników czy fundusze inwestycyjne i emerytalne. Chaos grecki do potęgi.
Ostatnie, co chcą usłyszeć przywódcy 27 państw na jutrzejszym spotkaniu, to zapowiedź długiego procesu dochodzenia do ładu finansowego. Nikt nie wymaga od Van Rompuya przemyśleń na temat struktury finansów. Przywódca ma wypowiedzieć tylko trzy słowa – szybko, zdecydowanie i jednomyślnie. Resztę niech zrobią eksperci.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.