Kosztowne wiercenia

Prawdopodobnie jeszcze w tym roku pierwsze wiercenia za gazem z łupków wykona także PGNiG. Otwór ma zostać wykonany w Lubocinie k. Wejherowa. Polska spółka, która ma w sumie 13 koncesji, planuje jeszcze kilka odwiertów, m.in. na Mazowszu, Pomorzu i Lubelszczyźnie.

Na początku 2011 roku otwory na swoich koncesjach zaplanowały również PKN Orlen (prace zamierza prowadzić m.in. wspólnie z PGNiG) oraz Chevron, ExxonMobile, Marathon Oil i Eur-Energy Resources. Do tego grona może także dołączyć trzecia polska firma – Grupa Lotos. Paweł Olechnowicz, prezes GL, rozpoczęcie poszukiwań gazu łupkowego uzależnia jednak od pozyskania – w wyniku prywatyzacji – strategicznego partnera. Jak wyjaśnia, inwestycja w gaz łupkowy jest niezwykle kosztowna.

– Liczymy, że gdy zyskamy partnera strategicznego, będziemy mogli włączyć się i w ten proces – zapowiada.

Koszt odwiertu badawczego w pierwszej fazie poszukiwań gazu niekonwencjonalnego, wraz ze szczelinowaniem, szacuje się na około 30 mln zł.

Budżety firm, które chcą działać na tym rynku, muszą być więc pokaźne. Np. PGNiG planuje w tym roku zainwestować w poszukiwania gazu ziemnego w Polsce łącznie około 680 mln zł, z tego ponad 100 mln zł w poszukiwania gazu niekonwencjonalnego. Strategia poszukiwań PGNiG zakłada jednak racjonalizowanie kosztów. W spółce tłumaczą, że z uwagi na to, iż dla oszacowania zasobów złoża potrzeba wykonać kilkanaście kosztownych odwiertów, koncern planuje przeprowadzić próbne odwierty w lokalizacjach z kilku koncesji, by móc zdecydować, gdzie prace poszukiwawcze zostaną rozszerzone.

Potrzeba 5 lat

Do końca 2013 roku PGNiG chce wywiercić pierwsze otwory na obszarze większości swoich koncesji. Eksperci spodziewają się, że miarodajne dane na temat występowania i wielkości złóż w tych lokalizacjach będzie można uzyskać za dwa, trzy lata. Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu Ropy i Gazu w Ministerstwie Gospodarki, dodaje, że na udokumentowanie złóż potrzeba czterech, pięciu lat. Zdaniem profesora Stanisława Rychlickiego z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie o tym, czy mamy wystarczające zasoby gazu ziemnego i czy ich eksploatacja jest uzasadniona ekonomicznie, przekonamy się więc za około 10 lat.

– Czy będzie to opłacalne i do jakiego stopnia, tego dziś nie jest w stanie nikt precyzyjnie określić – podkreśla prof. Kaliski.

Rozwiercenie i udostępnienie do produkcji złoża gazu ziemnego w łupkach jest bowiem znacznie bardziej złożone i czasochłonne niż złoża konwencjonalnego. Doprowadzenie do docelowej, w pełni rozwiniętej produkcji takiego gazu z odkrytych złóż może nastąpić dopiero za kilkanaście lat.

– Jeśli potwierdzimy zasoby wydobywalne gazu ziemnego w łupkach, to wymagać to będzie odwiercenia setek, a przy dużych zasobach tysięcy, otworów eksploatacyjnych – studzą emocje naukowcy.

Amerykańskie doświadczenia

Liderami poszukiwań, rozpoznania i wydobycia gazu ziemnego ze złóż niekonwencjonalnych na świecie są Stany Zjednoczone i Kanada. Szybki rozwój eksploatacji złóż niekonwencjonalnych w tych krajach nastąpił w ostatnich 15 latach i związany był przede wszystkim z gwałtownie wzrastającymi cenami gazu ziemnego. W Europie ten rynek będzie się dopiero rozwijał, choć z pewnością nie na taką skalę, jak w USA. Powód: na naszym kontynencie potencjalne złoża shale i tight gazu są znacznie mniejsze niż w Ameryce Północnej. Pocieszający jest natomiast fakt, że te największe w Europie mogą znajdować się właśnie w naszym kraju. Na powtórzenie scenariusza z USA trudno jednak w Polsce liczyć. W obu krajach istotnie różnią się bowiem warunki poszukiwań. Chodzi m.in. o głębokość zalegania horyzontów złożowych, miąższość skał, tektonikę, a także koszty wierceń i system zwolnień podatkowych dla złóż niekonwencjonalnych. Problemem w Polsce może być też zbytnia urbanizacja obszarów wydobycia i ich lokalizacja na terenach objętych ochroną środowiska.

Należy także podkreślić, że parametry geologiczne i geochemiczne kompleksów w łupkach w Polsce są z reguły gorsze od formacji łupkowych w basenach USA.