PKS Gostynin to firma niewielka, acz od kilku miesięcy było o niej nadzwyczaj głośno.
Wszystko przez Ministerstwo Skarbu Państwa, które przeznaczyło ją do prywatyzacji, podobnie zresztą jak kilka innych mazowieckich PKS-ów. Z tamtymi poszło łatwo, znalazł się inwestor, ich byt nie jest w żaden sposób zagrożony.
W Gostyninie wszystko ułożyło się inaczej. Załoga inwestora nie chciała, żądała komunalizacji, czyli przejęcia przez samorząd. Wybuchł strajk, głodówka, firma, która PKS chciała przejąć, dała sobie spokój. Spokój dało też sobie MSP, które zgodziło się na komunalizację. Wszystko byłoby pięknie, gdyby starostwu nie wygasł zapał do przejmowania PKS. Powód? Zła sytuacja finansowa firmy, do której trzeba by zdrowo dokładać. Pat trwa, a PKS chyli się ku upadkowi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.