Kto płaci? Pan płaci, pani płaci...

Obsługa kart debetowych i kredytowych jest wygodna, ale powoduje koszty dla banków, na które składają się utrzymywanie sieci informatycznych, inwestycje w bezpieczeństwo, obsługa terminali i serwerów przetwarzających dane, opłaty licencyjnych płacone Visie czy MasterCard. Tymi kosztami bank mógłby obciążać jedynie korzystających z danej usługi, czyli posiadaczy kart. W praktyce do ich zakupów dopłacają ci, którzy wybierają płatność gotówką.

Potraktowana jednostkowo różnica 2 proc. może wydać się znikoma. Ale urasta do sporej sumy, gdy uświadomimy sobie, że dotyczy ogromnej liczby transakcji. Udział opłat regulowanych kartami rośnie bowiem lawinowo. Z danych NBP wynika, że w ciągu zaledwie pięciu lat ich wartość podwoiła się: z 33 mld zł w 2005 r. do 76 mld zł w 2009 r. Karty popularne są szczególnie w miastach. Tesco, jedna z większych sieci handlowych w kraju, każdego roku notuje wzrost liczby klientów płacących kartami aż o 50 proc. O ile w 2007 r. z tej formy płatności skorzystało 15 proc. klientów sieci, to w 2009 r. już 37 proc.

Problem jednak w tym, że mimo szybkiego wzrostu liczby transakcji bezgotówkowych polskie banki nie spieszą się z obniżeniem marż. Nawet największe sieci handlowe są bezsilne. Biedronka w ogóle zrezygnowała z korzystania z usług banków. Tu, jeśli chcemy zrobić zakupy, musimy zapłacić gotówką. Należąca do Portugalczyków sieć opiera swoją działalność na dużych obrotach przy stosunkowo niewielkiej marży. I nie chce oddawać zasadniczej części swoich dochodów bankom obsługującym karty.

Nie tylko właściciele pojedynczych sklepów, ale także większych sieci handlowych nie odważyli się pójść w ślady Biedronki. Obawiali się, że jeśli zrezygnują z płatności kartą, klient przyzwyczajony do wygodnej formy uregulowania należności pójdzie do konkurencji. Właśnie dlatego, mimo zaporowych kosztów transakcji bezgotówkowych, liczba terminali rośnie. O ile w 2004 r. było ich 143 tys., to w zeszłym roku już 230 tys. – podaje NBP.

Układ sił może się jednak wkrótce zmienić. Największe sieci handlowe i gastronomiczne, ale także m.in. Orlen i LOT, postanowiły połączyć siły i wspólnie wymusić na bankach obniżenie kosztów obsługi kart. – Już w najbliższych tygodniach w ramach Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” przedstawimy nasze postulaty Związkowi Banków Polskich. Mamy nadzieje, że rozsądek zwycięży i uda nam się ustalić reguły, które będą do zaakceptowania dla wszystkich. Ale jeśli nie będzie to możliwe, sięgniemy do bardziej stanowczych form nacisku – mówi „DGP” Jarosław Wereszczynski, dyrektor ds. korporacyjnych w Tesco Polska.

Osiągnięcie porozumienia nie będzie łatwe. – Nikt nie dziwi się, że musi płacić za abonament telefoniczny czy dostawę prądu, a oburza się, że karty bankowe nie są darmowe. A przecież nad bezpieczeństwem i dostępnością naszych pieniędzy pracuje 200 tys. pracowników sektora bankowego – mówi „DGP” Przemysław Barbrich, rzecznik Związku Banków Polskich. I wskazuje, że do tej pory Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nie zdołał ukarać banków za zbyt wysokie opłaty transakcji bezgotówkowych. Wniosek w tej sprawie na karę aż 162 mln zł został niedawno odesłany przez Sąd Najwyższy do rozpatrzenia przez sędziów niższej instancji.

Eksperci wskazują, że udowodnienie bankom pobierania wygórowanych opłat nie będzie łatwe, bo każda umowa między instytucjami finansowymi a sklepami i sieciami usług jest odmienna i poufna. Dlatego członkowie Lewiatana przyznają nieoficjalnie, że mogliby pójść śladami Biedronki i solidarnie przez kilka miesięcy wstrzymać przyjmowanie opłat bezgotówkowych. – To byłby bardzo bolesny cios dla banków. Aż jedna piąta ich zysków pochodzi właśnie z obsługi kart – wskazują nasi rozmówcy. Ich zdaniem banki już przełamały kryzys i mają z czego ustępować. Tylko w okresie styczeń – maj zysk działających w Polsce banków osiągnął 4,5 mld zł, 20 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Atutem Lewiatana jest też zaangażowanie po jego stronie rządu. Co prawda, na razie nie ma w parlamencie żadnego projektu ustawy, która regulowałaby zasady płatności bezgotówkowych. Jednak do inicjatywy przyłączyło się kilka wielkich spółek, których strategicznym udziałowcem jest Skarb Państwa.