Autopromocja

Komentarz redakcji: Socjalistyczne akrobacje

Tomasz Wróblewski
Tomasz WróblewskiDGP
2 sierpnia 2010

Donald Tusk jak wytrawny magik przez ostatnie dwa lata odwracał uwagę od zasadniczych problemów państwa. Od deficytu budżetowego, niewydolnego systemu pomocy społecznej, niesprawiedliwego systemu emerytalnego, bizantyjskiej biurokracji i rujnującego gospodarkę aparatu sprawiedliwości.

To prawda, że ani kryzys, ani powódź, a tym bardziej katastrofa smoleńska nie były jego zasługą. Ale to, że każda okazja była dobra do odsuwania niepopularnych reform, to już jego własna licentia poetica. Najbliżsi doradcy Tuska poczytują to sobie za powód do dumy. Może to i jest dowód politycznej przebiegłości. Ale na pewno nie talentów matematycznych. Marnotrawstwo pieniędzy podatników, upolitycznienie państwowych spółek i przyzwolenie na niesprawiedliwy podział świadczeń społecznych dopadły i ten rząd. Tak jak dopadły rząd Grecji, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii. Europa na gwałt wycofuje się z bałamutnych idei socjalnego państwa. Podnosi wiek emerytalny, likwiduje przywileje i rozpasane świadczenia.

Premier Hiszpanii José Zapatero przyznał ostatnio, że jego kraj jak większość Europy otrzymał bolesną lekcję rynkowej pokory. Albo lekcja nie była dość bolesna dla Polski, albo premier Tusk nie wyciąga wniosków. Prestidigitator przedzierzgnął się w akrobatę. Zamiast reform eliminujących źródło deficytu finansów, chwyta się pomysłów, które z jednej strony pozwolą utrzymać równowagę sondaży opinii publicznej, a z drugiej strony odsuną w czasie moment zapaści budżetowej.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.