To trzecie podejście Naczelnej Rady Aptekarskiej. Dwa pierwsze, mające na celu stłamszenie konkurencji, nie wypaliły. Teraz, odwołując się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, aptekarze domagają się limitowania liczby placówek, a także sztywnych cen na leki refundowane i zasady apteka dla aptekarza. Gdyby im się udało, my zapłacimy za leki wiecej, a oni zahamują rozwój konkurencji, czyli aptek sieciowych.
Ich propozycja to: maksymalnie jedna apteka na 5 tys. mieszkańców. Dziś jedna przypada na 2,8 tys. osób. Przed kilkoma dniami Trybunał Europejski uznał wprawdzie, że zasada demograficzna jest zgodna z prawem unijnym, ale jednocześnie podkreślił, że ogranicza ona przedsiębiorczość.
Argument aptekarzy, którym uzasadniają petycję do minister zdrowia Ewy Kopacz, jest dość bałamutny. – Chodzi o to, by apteki koncentrowały się na zaopatrywaniu społeczeństwa w leki, a nie na prowadzeniu wyniszczających wojen cenowych – mówi „DGP” rzecznik NIA Eugeniusz Jarosik.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.