Setki miliardów euro to sporo pieniędzy, ale za mało, żeby zażegnać ten kryzys. Bo rzecz nie w Grecji ani w Portugalii, ani nawet w felernej konstrukcji euro. To kryzys moralny.
Kryzys nieodpowiedzialnych rządów, rozbuchanych świadczeń socjalnych, nadmiernych regulacji, braku wzrostu gospodarczego. Kryzys życia ponad stan i polityków, którym brakuje odwagi, żeby przerwać ten obłęd kupowania sobie poparcia społecznego kolejnymi kredytami. Pakiet stabilizacyjny to nic innego jak próba kupienia sobie trochę czasu.
Niemcy, Francuzi i Holendrzy domagają się dziś srogich kar dla kleptogospodarek z południa Europy. I kto to mówi? Ci, którzy łamią wszystkie dotychczasowe ustalenia o wolnej konkurencji i nieprzekraczaniu 3 proc. deficytu?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.