W 2008 roku spółki węglowe nie były w stanie pokryć zapotrzebowania na węgiel, więc rósł import. W tym roku spadło zapotrzebowanie na energię elektryczną. Węgla na zwałach zaczęło przybywać.
Spółki energetyczne, w dbałości o swe bezpieczeństwo i ze względu na potrzebę posiadania zapasów, zabezpieczały dostawy, kupując węgiel za granicą. W styczniu też import był duży, co było konsekwencją realizacji wcześniejszych kontraktów. Węgla na zwałach jest teraz dużo, ale w historii mieliśmy już z taką sytuacją do czynienia.
– Kryzys z pewnością dotknie górnictwo, natomiast nie powali tej branży na kolana – mówi wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.