PKP Polskie Linie Kolejowe, spółka odpowiedzialna za utrzymanie i modernizację infrastruktury kolejowej, ma do 2015 roku zrealizować projekty współfinansowane ze środków unijnych za ok. 30 mld zł. Ambitny plan nie ma szans na realizację, bo spółka ma problemy z wydawaniem pieniędzy. W tym roku z rekordowego budżetu sięgającego ponad 3,6 mld zł PKP PLK wykorzystała dopiero połowę środków. Jednak zarząd spółki przekonuje do bardziej optymistycznego scenariusza.

– Wydatki na inwestycje w 2009 r. przekroczą 3 mld zł – zapewnia Zbigniew Szafrański, prezes PKP PLK.

Statystykę uda się podreperować największym w tym roku kontraktem na modernizację torów. Chodzi o wymianę niemal 30 km linii kolejowej z Warszawy do Gdańska w okolicach Ciechanowa. Wczoraj PKP PLK podpisała umowę z konsorcjum, na czele którego stoi firma Tchas.

W tym roku kolejarze nie mają już szans na realizację dwóch innych ważnych inwestycji. W przypadku drugiego etapu modernizacji linii kolejowej Warszawa–Łódź uda się zaledwie rozpisać przetarg, ale na jego rozstrzygnięcie nie ma żadnych szans, mimo że wykonawca miał być znany już na początku 2009 r.

– Zawiodło to, co zwykle w PKP PLK, czyli przygotowanie inwestycji. Spółka ma problemy ze skompletowaniem dokumentacji potrzebnej do rozpoczęcia poszukiwań wykonawcy – mówi Adrian Furgalski, analityk z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Inna zaplanowana na ten rok inwestycja – remont torów do Gdańska w okolicach Działdowa – także nie ma szans na realizację. PLK unieważniła przetarg, a nowego jeszcze nie rozpisała.

Tory do Gdańska, po których mają jeździć szybkie pociągi, jakie zamierza kupić PKP Intercity, długo jeszcze nie będą zmodernizowane w całości. Remont odcinka od Iławy do Malborka jest dopiero na etapie przygotowań. Jego realizacja ma potrwać do 2012 roku. Do tego czasu kolejarze nie zaczną nawet modernizować innego odcinka linii przed Iławą. Tutaj prace przesunięto na czas po Euro 2012. Na razie trwają prace na odcinku z Warszawy do Nasielska. Opóźniona jest także modernizacja torów między Wrocławiem i Poznaniem.

Z powodu złego stanu zamkniętych powinno być nawet 7 tys. km linii kolejowych, z obecnie istniejących 19 tys. km. W ubiegłym roku na utrzymanie torów spółka przeznaczyła 700 mln zł. W tym roku będzie to najwyżej 300 mln zł i to pod warunkiem, że PKP Cargo, spółka z grupy PKP, nie utraci płynności finansowej. Możliwości finansowe PKP PLK są bowiem ściśle związane z przepływami finansów w kolejowej grupie. PLK zarabia głównie na opłatach dostępowych za użytkowanie torów i z tego finansuje ich utrzymanie. Najczęściej jednak środki od innych spółek PKP wpływają z dużym opóźnieniem. Według najnowszych danych wartość zaległości sięga niemal 500 mln zł.