W ciągu trzech lat PKB Polski powinien rosnąć w tempie 4-6 proc. Największą barierą wejścia do strefy euro może się zaś okazać niedobór prądu na krajowym rynku.
• Nie obawia się pan, że nie spełnimy kryterium inflacyjnego i to zamknie nam drogę do strefy euro?
- Globalna inflacja rośnie, ceny energii prędko nie spadną - prognozy mówiące o 200 dolarach za baryłkę ropy mogą zrealizować się na przestrzeni paru lat. Dopóki nie pojawi się przełomowa innowacja w obszarze energii, to trudno spodziewać się spadków cen surowców energetycznych. Zastąpienie ropy węglem też będzie trudne, z uwagi na emisję CO2 do atmosfery. Po stronie cen żywności także spodziewam się wzrostu w ciągu następnych 2-3 lat, natomiast w ciągu 3-5 lat światowa gospodarka zacznie produkować potrzebną ilość żywności i ceny spadną. Jeżeli chodzi o nasze wewnętrzne problemy, to największym wyzwaniem na drodze do strefy euro będzie prąd. Sieć dystrybucyjna jest w strasznym stanie, a w nowe moce produkcyjne nikt nie inwestuje. Coraz częstsze będą blackouty (wstrzymanie dostaw energii - Re.). Ekonomicznym skutkiem będzie wyraźny wzrost cen prądu, co utrudni spełnienie kryterium inflacyjnego. I może to być szok stagflacyjny - inflacja będzie rosła, wzrost będzie spowalniał, bo wskutek wysokich cen pogorszy się konkurencyjność gospodarki. A w projekcjach NBP tego czynnika ryzyka się nie uwzględnia. Będzie bardzo trudno spełnić kryteria z Maastricht.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.