W czwartek wyniki opublikowały dwa największe banki - PKO BP i Pekao, a także nieco mniejszy Bank Zachodni WBK. Analitycy przyznają, że wyniki tych trzech banków są przyzwoite.

- Jedynie zawiodło trochę Pekao. Trochę lepsze od oczekiwań były wyniki PKO BP, pomimo że bank nie osiągnął miliarda zł zysku netto, o którym mówił prezes. Natomiast były to dobre jakościowo wyniki, bez żadnych transakcji jednorazowych, które by sztucznie podwyższyły wynik - mówi Piotr Palenik, analityk ING Securities.

Wynik Pekao podwyższyła o 350 mln zł sprzedaż części Centralnego Domu Maklerskiego, zatem po odliczeniu tej transakcji jednorazowej PKO BP uzyskałoby lepszy wynik niż jego główny konkurent. Zapowiedzi odchodzącego prezesa Rafała Juszczaka są jeszcze dalej idące.

- Jeżeli bank utrzyma tę dynamikę, to wynik za cały rok może sięgnąć 4 mld zł netto - twierdzi.

- Moim zdaniem bardzo trudno będzie osiągnąć taki wynik, choć niewykluczone, że uda się PKO BP zbliżyć do tego poziomu - uważa Piotr Palenik.

- Wynikami netto jesteśmy w stanie pobić bank Pekao, PKO BP jest rozpędzone, u nas żadnego spowolnienia nie widać - dodaje prezes Juszczak.

Zaprezentowane wyniki sprzedażowe kwietnia to potwierdzają.

- PKO BP sprzedał w kwietniu kredyty hipoteczne za 1,4 mld zł (wzrost o 4 proc. rok do roku) i udzielił pożyczek gotówkowych za 665 mln zł (wzrost o 34 proc.).

Tymczasem wiceprezes banku Pekao Luigi Lovaglio powiedział, że możliwe jest uzyskanie dwucyfrowej dynamiki wzrostu netto w 2008 roku w stosunku do prawie 3,5 mld zysku za 2007 rok. Lovaglio dodał także, że bilans fuzji z Bankiem BPH w tym roku będzie ujemny, ale do 2010 roku przyniesie ponad 200 mln zł zysku. 26 czerwca właściciel Pekao, grupa Unicredit, zaprezentuje trzyletnią strategię dla banku.

Ambitnie wyglądają także plany BZ WBK, którego prezes w wywiadzie dla Reutera zapowiedział przejęcia innych banków w ciągu jednego, dwóch lat.

- Ogólnie sektor rozwija się zgodnie z oczekiwaniami, co biorąc pod uwagę fakt, że nastroje na początku roku były bardzo kiepskie, powoduje, że inwestorzy mogą liczyć na pewną poprawę koniunktury giełdowej w sektorze bankowym - mówi Piotr Palenik.

Takie sygnały płynęły po dobrze przyjętych wynikach Millennium i BRE Banku. Ale II kwartał może przynieść nieznaczny spadek marż odsetkowych, jednego z głównych źródeł dochodów banków.

- W II kwartale można spodziewać się wzrostu wolumentu kredytów, ale trzeba pamiętać, że marże odsetkowe, wliczając i depozyty, i kredyty, rosnąć już nie będą. Tutaj szczyt w niektórych bankach był w IV kwartale 2007 r., w niektórych w I kwartale tego roku, ale II kwartał, moim zdaniem, przyniesie pogorszenie marży na aktywach, więc dużych wzrostów wyniku odsetkowego nie będzie - mówi analityk ING.

- W produktach takich jak karty kredytowe czy kredyty gotówkowe nadal powinno być bardzo dobrze, słabiej zapewne będzie z funduszami inwestycyjnymi - dodaje.