Sytuacja epidemiczna została opanowana, a dzięki przerwie w pracy zmalały nieco zgromadzone zapasy.
Reklama
Produkcję z powodu koronawirusa wstrzymano w kopalniach Polskiej Grupy Górniczej na trzy tygodnie. W czerwcu stanęło 10 zakładów: Bolesław Śmiały w Łaziskach Górnych, Piast w Bieruniu, Ziemowit w Lędzinach, Halemba i Pokój w Rudzie Śląskiej, Chwałowice w Rybniku, Marcel w Radlinie, Rydułtowy w Rydułtowach, Mysłowice-Wesoła w Mysłowicach. W kopalniach tych prowadzono tylko prace niezbędne do ich zabezpieczenia. Od poniedziałku przodki i ściany wydobywcze pracują normalnie.
Spółka podkreśla, że opanowanie trudnej sytuacji epidemicznej było możliwe dzięki testom przesiewowym „na skalę bez precedensu w Unii Europejskiej wśród pracowników jednej firmy”. W PGG od początku maja wykonano ponad 50 tys. takich badań. W ramach prewencji zarząd zadecydował o sfinansowaniu zakupu nowoczesnych aparatów diagnostycznych dla laboratorium przy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach. To pozwala przeprowadzić nawet do 2 tys. testów na dobę i na błyskawiczne przebadanie załóg kopalń w razie nadejścia kolejnych fal zagrożenia COVID-19. Jak podała PAP, od niedzieli nie zmieniła się liczba wykrytych w PGG zakażeń, o 28 wzrosła natomiast w JSW (w tej górniczej spółce jest najwięcej potwierdzonych zakażeń – prawie 4 tys.). W sumie w PGG potwierdzono zakażenie u 1914 osób i zdecydowana większość zakażonych już wyzdrowiała. Jak poinformowała sama spółka, według stanu na poniedziałek jest to 88 proc. chorych.
Dla spółek energetycznych wstrzymanie wydobycia w PGG nie było problemem w związku ze spadkiem zapotrzebowania na energię na skutek spowolnienia gospodarczego spowodowanego koronawirusem i dużymi zapasami węgla. Według ostatnich danych PSE zapotrzebowanie na energię elektryczną w maju spadło wobec poprzedniego roku aż o 12,2 proc., a narastająco od stycznia do maja o 7,28 proc. wobec 2019 r. Polskie kopalnie wydobyły w maju o milion ton mniej węgla niż w kwietniu i sprzedaż przewyższyła wydobycie (3,5 mln ton vs 3,2 mln ton). W związku z tym nieco zmniejszyły się zapasy węgla – z 7,7 mln ton na koniec kwietnia do 7,4 mln ton na koniec maja. Jednak w maju spadły światowe ceny węgla – w portach ARA aż o 16,1 proc. w porównaniu do kwietnia i aż o 31,8 proc. względem maja poprzedniego roku, co zwiększa ryzyko importu tańszego surowca.
PGG zapowiada, że w III kwartale zamierza utrzymać pięciodniowy tydzień pracy we wszystkich kopalniach, co oznacza rezygnację z części planu anty kryzysowego, jaki spółka ogłosiła w kwietniu. Chodzi o 20-proc. redukcję czasu pracy i wynagrodzeń na okres trzech miesięcy. Ostatecznie więc górnicy mieli obniżone pensje tylko w maju – zgodę na dalsze cięcia związki uzależniały wtedy m.in. od tego, co znajdzie się w programie dla górnictwa. Teraz rezygnacja z obniżek może nieco zmniejszyć presję strony społecznej. Jak dowiedzieliśmy się w resorcie aktywów państwowych, prace nad programem trwają. Jeszcze przed zmianą terminu wyborów prezydenckich wicepremier Jacek Sasin zapowiadał, że program dla górnictwa powstanie do końca czerwca. Ale po zmianie terminu branża przestała oczekiwać programu przed rozstrzygnięciem wyborów.
Program jest bardzo potrzebny, na zmiany czeka też energetyka, która chciałaby się uwolnić od niektórych, ciążących jej aktywów węglowych. – Rozmawiamy o tym, jaki kształt miałby podmiot, który skupiłby energetyczne aktywa węglowe – rozważamy różne formy organizacyjne i prawne: od rynkowej spółki po inne rozwiązania – mówił 18 czerwca dziennikarzom wicepremier Jacek Sasin. Zaznaczył, że przez 2–3 dekady, dopóki mamy elektrownie węglowe, górnictwo będzie niezwykle ważną częścią gospodarki. Jego zdaniem rentowność górnictwa powinno dać się osiągnąć „w konsensusie” ze stroną społeczną i bez drastycznych środków, takich jak zamykanie kopalń, ale zastrzegł też, że rząd nie ma możliwości dopłacania do górnictwa.