Faktury niezapłacone w terminie to już niemal jedna trzecia wszystkich należności w branży budowlanej – wylicza Arkadiusz Taraszkiewicz, dyrektor regionalny do spraw oceny ryzyka w firmie Atradius. Nie lepiej jest w technologiach komunikacyjnych i informatycznych.

W budowlance przedsiębiorcy opóźniają zapłatę, by utrzymać płynność, gdy popyt na ich usługi rośnie. Brzmi to paradoksalnie, ale aby realizować zamówienia, firma musi jakoś finansować działalność. Zwykle robi to tzw. kapitałem obrotowym, do którego obecnie dostęp jest bardzo utrudniony.

– Obserwujemy bardziej restrykcyjne podejście banków przy udzielaniu kredytów obrotowych. Sytuacji nie poprawiają również rosnące koszty, m.in. energii oraz pracy, a także wprowadzane rozwiązania podatkowe, jak split payment w VAT, które mają bezpośredni wpływ na przepływy pieniężne – mówi Arkadiusz Taraszkiewicz. A Magdalena Szewczyk, zastępca dyrektora Biura Analiz i Monitoringu Ryzyka w Euler Hermes, dodaje, że problemy, które dręczą budowlankę – jak wzrost kosztów materiałów, brak indeksacji cen zawartych już kontraktów, kłopot z pozyskaniem pracowników – raczej przybiorą na sile w najbliższym czasie. A nowe – jak obowiązkowy split payment – będą też dusić branże pokrewne, np. stalową, która musi dodatkowo sprostać spadkowi cen swoich wyrobów.

– Przyczyny spadku cen to m.in. wojna celna USA–Chiny, a obecnie także jej zarzewie w relacjach z UE i spadek aktywności przemysłowej w Europie – zwraca uwagę Magdalena Szewczyk. Firmy stalowe starają się szybko upłynniać towar, by nie zostać z magazynami pełnymi produktu droższego od bieżących cen rynkowych. Efekt to niższe wpływy i mniejsza ostrożność w obrocie. A nowy sposób rozliczania VAT tylko pogorszy sprawę. Obawia się tego Daniel Piotrowski, zastępca dyrektora w departamencie ryzyka ubezpieczeniowego KUKE.

– Choć dotychczas niewielki odsetek przedsiębiorstw informował o pojawieniu się negatywnych konsekwencji po objęciu ich mechanizmem podzielonej płatności, to jednak podmioty zajmujące się handlem stalą czy elektroniką są bardziej narażone na wystąpienie deficytu płynności z powodu niskiej rentowności i ostrożności instytucji finansowych co do ich kredytowania – mówi.

Innym, dziwnym na pierwszy rzut oka zjawiskiem są narastające problemy z płynnością w handlu, który wszak powinien korzystać z rozpędzonej konsumpcji prywatnej. Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce i Europie Centralnej, zwraca jednak uwagę, że to właśnie w handlu w ciągu ostatniego roku czas oczekiwania na płatności wyraźnie się wydłużył. Firmy umawiają się już na zapłatę w ciągu 38 dni (rok temu 18 dni), a opóźnienia wynoszą aż 44 dni (15 dni przed rokiem). Liczba upadłości i restrukturyzacji w pierwszych trzech kwartałach tego roku wzrosła w handlu detalicznym o 37 proc.

– Zwłaszcza wśród mniejszych podmiotów, dla których rosnące koszty działalności są znacznie bardziej dotkliwe niż dla dużych – mówi Sielewicz. Przyczyną kłopotów jest bardzo silna konkurencja, ograniczająca możliwości zwiększania marż, do tego presja na wzrost wynagrodzeń. Wyzwaniem jest też zapełnienie wakatów.

– Sytuacja płynnościowa branży handlowej nie ulegnie poprawie. Nadal rosnące koszty pracy, postępująca konsolidacja w branży, zakaz handlu w większość niedziel w 2020 r., możliwe wprowadzenie podatku handlowego, a także zmieniające się zachowania konsumpcyjne będą stanowiły wyzwania dla branży, których nie zrekompensuje solidny popyt – twierdzi ekonomista Coface.

Grzegorz Sielewicz zwraca też uwagę na branżę meblarską: była jednym z eksportowych hitów, teraz zaczyna mieć poważne kłopoty. Liczba upadłości i restrukturyzacji się podwoiła. Powód? Przy tak dużym uzależnieniu od sprzedaży za granicę pogorszenie koniunktury tam dość szybko powoduje wstrząs. Podobne spostrzeżenia ma Daniel Piotrowski. Według niego pogorszenie sytuacji zagranicznych kontrahentów wyraźnie przekłada się na branżę. Eksport – do niedawna szybko rosnący – notuje stagnację. – Liczony przez KUKE indeks upadłości dla tego sektora zanotował w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrost z 0,15 do 1,22 proc. – dodaje. Magdalena Szewczyk stwierdza, że widać już pierwsze efekty „zarażania” dostawców komponentów (okucia, pianki, płyty etc.). – Średni obieg należności za komponenty meblowe regulowany był rok temu średnio o tydzień krócej. Gorzej przedstawia się kwestia trudnych długów za dostawy komponentów meblowych – strat, które w tym roku są dwukrotnie wyższe niż przed rokiem, dochodząc obecnie do 5,5 proc. wartości należności – mówi.