W kilkuset słowach nie sposób podsumować całości dotychczasowej realizacji założeń SOR. Pominę fajerwerki, takie jak upowszechnienie elektromobilności, budowa promów czy też oplecenie Polski siecią żeglownych kanałów czy przekopów. Skupię się za to na czterech priorytetach, których realizacji życzy sobie każdy przedsiębiorca i z których wdrożenia może być dumny każdy polityk. Podsumuję więc trendy inwestycyjne, innowacyjność, skok rozwojowy (w postaci wychodzenia z tzw. pułapki średniego dochodu) oraz poprawę otoczenia legislacyjno-administracyjnego.

Inwestycje – boom ciągle przed nami

Jednym z najważniejszych celów SOR było zwiększenie, już w 2020 r., udziału inwestycji w PKB do 25 proc. Teraz widzimy, że tego ambitnego celu nie da się w pełni zrealizować. Będzie dobrze, jeśli inwestycje przekroczą 20 proc. PKB. Wydatki prywatne na nowe przedsięwzięcia są w naszym kraju niemal najniższe w UE i pod tym względem wypadamy najgorzej wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Rząd zdaje sobie sprawę, że na tym polu nie odniósł znaczącego sukcesu, dlatego ogłosił, że przygotowuje Narodowy Plan Rozwoju. Ma on pokazywać wszystkie najważniejsze inwestycje realizowane w kraju: drogowe, kolejowe, wodne, portowe, również dotyczące infrastruktury, ochrony środowiska. Zapowiedział też bezpośrednie wsparcie inwestorów dodatkową kwotą 1,2 mld zł. Biorąc jednak pod uwagę skalę potrzeb, ta kwota może się okazać niewystarczająca.

Tymczasem – bez pobudzenia inwestycji i poprawy ich struktury – pozycja ekonomiczna Polski nie będzie się poprawiać. W dłuższej perspektywie niewystarczające inwestycje mogą osłabić tempo wzrostu gospodarczego. Bez zapewnienia przyjaznych warunków i skutecznych zachęt trudno będzie ożywić inwestycje prywatne. Dla ich zwiększenia ważne jest zapewnienie stabilnego i przewidywalnego prawa, poprawa jego jakości i od dawna postulowane przyspieszenie spraw sądowych. Przykładowo, w 2017 r. odnotowaliśmy rekordowe 17 tys. aktów prawnych, w ubiegłym roku było nieco lepiej, a w tym znowu mamy legislacyjne przyspieszenie. Z drugiej zaś strony potrzeba większej mobilności pracowników czy ułatwień w zatrudnianiu cudzoziemców. A z tymi sprawami rząd nie radzi sobie najlepiej.

Innowacje – mamy kilka sukcesów

W obszarze rozwoju innowacyjnych firm rząd ma na koncie kilka sukcesów, np. wprowadzenie ulgi na badania i rozwój oraz „innovation box”. Firmy prowadzące we własnym zakresie prace badawczo-rozwojowe uzyskały możliwość odliczenia od podstawy opodatkowania poniesionych w tym celu kosztów. Przedsiębiorcy z aprobatą przyjęli też zachętę podatkową, która pozwala płacić niższy CIT tym, którzy uzyskują przychody z komercjalizacji wyników prac badawczo-rozwojowych. Pod parasolem Polskiego Funduszu Rozwoju stworzono także największą platformę finansowania innowacyjnych firm we wczesnej fazie rozwoju.

Innowacyjności nie sprzyja jednak nieprzewidywalna polityka fiskalna państwa, która nie pozwala zaplanować budżetów na proinnowacyjne inwestycje.

Pułapka średniego dochodu nadal jest wyzwaniem

Administracja przekonuje, że z pułapki średniego dochodu uciekniemy m.in. przez ogłoszone ostatnio znaczące podwyżki płacy minimalnej. Jednak firmy średnie i duże od dawna wynagradzają pracowników powyżej minimum i właśnie one tworzą warunki do uciekania z pułapki średniego dochodu. Otwartym pozostaje pytanie, czy gwałtowny wzrost płacy minimalnej nie wpłynie negatywnie na tysiące małych polskich firm. Czy rosnąca płaca minimalna rzeczywiście wpłynie na podniesienie poziomu automatyzacji i zwiększenie efektywności? Będziemy się temu przyglądać.

Zagrożeniem dla innowacyjnych inwestycji, branż nowoczesnych technologii, a co za tym idzie, dla masowego tworzenia wysokopłatnych miejsc pracy jest pomysł zniesienia limitu składek na ZUS, czyli tzw. 30-krotności. Dotknie on ok. 350 tys. pracowników, głównie specjalistów i ekspertów, m.in. zatrudnionych w branżach nowych technologii. Wielu dobrze opłacanych specjalistów zrezygnuje z umowy o pracę i przejdzie na samozatrudnienie. Inwestorzy będą musieli zrewidować dotychczasową politykę inwestycji i zatrudnienia. Będzie nam trudniej rywalizować o fachowców z Węgrami czy Czechami, a bardzo ostatnio agresywna fiskalnie Rumunia może przejąć wiele z naszych specjalistycznych centrów usług. Pod apelem przeciwko zniesieniu limitu 30-krotności podpisało się już 55 organizacji pracodawców i przedsiębiorców. Mamy nadzieję, że rząd wycofa się z tego kontrowersyjnego pomysłu.

Konstytucja biznesu – obiecujące zmiany

Rząd w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju zapowiadał poprawę relacji między państwem i biznesem. I tu z zadowoleniem przyjęliśmy uchwalenie Konstytucji biznesu. Może ona pozytywnie wpłynąć na wykładnię przepisów dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej. Inna dobra inicjatywa to powołany przez premiera Rzecznik Praw MŚP, stopniowo rozwijający skrzydła, który już może pochwalić się pierwszymi sukcesami. Kluczowe będzie jednak to, jak w praktyce będą stosowane nowe regulacje. Dopiero wtedy zobaczymy, czy szansę tę wykorzystaliśmy.

Na plus trzeba też zaliczyć np. Pakiet dla przedsiębiorców, ogłoszony w Katowicach, oraz kilka innych zapowiedzi, które zmniejszą obciążenia dla małych przedsiębiorców oraz najmniejszych spółek.

Epilog – dialog społeczny obumiera

W rządowej strategii szczególnie mocno podkreślano ogromną rolę dialogu społecznego. Niestety, Rada Dialogu Społecznego jest marginalizowana. Sposób i tempo prac legislacyjnych często naruszają podstawowe zasady i standardy dialogu społecznego. Ważne akty prawne nie trafiają do konsultacji i są procedowane w tzw. trybie poselskim. Przykładów jest wiele: ustawa dotycząca zniesienia limitu składek na ZUS, projekt ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej czy skokowe podniesienie płacy minimalnej. Jeśli taka praktyka się utrzyma, będzie to miało bardzo negatywne skutki dla rozwoju Polski.

Szkoda, że Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju często przegrywa z bieżącym sporem politycznym. Na razie cieszy nas szybki wzrost gospodarczy, niskie bezrobocie, wzrost jakości życia, poprawa zamożności Polaków. Za mało myślimy jednak, co będzie za pięć czy dziesięć lat. Trudne decyzje odkładamy na później. Wydaje nam się, że państwo dobrobytu, o którym marzymy i które już zadekretowaliśmy, jest tuż, tuż, prawie na wyciągnięcie ręki. Miejmy nadzieję, że nie skończy się to zimnym prysznicem