O zawiłości polskich stawek VAT powstają już dowcipy, które okazują się niestety rzeczywistością. Bardzo podobne dobra mają inne stawki zależnie od… no właśnie, nie wiadomo za bardzo, od czego. Dziś woda (H2O) ma różne stawki VAT zależnie od tego, czy jest z kranu, czy jest w butelce, czy jest mineralna, czy w postaci kostek lodu. Podobny absurd dotyczy kawy (kofeina – C8H10N4O2), która objęta jest inną stawką zależnie od tego, czy jest w papierowym kubku (wzór na celulozę pozwolę sobie pominąć), czy w filiżance – różnice dotyczą napoju „na wynos” czy „na miejscu”.

Nonsensy i niedorzeczności królują w obecnym systemie VAT. Inaczej opodatkowane są drzwi kupione z montażem i bez montażu. Takich przykładów jest w Polsce bez liku – to utrudnia prowadzenie biznesu, a urzędy skarbowe uginają się od wysyłanych próśb o interpretację przepisów, które często stoją w sprzeczności z logiką. Obecny system wymaga zmiany.

Absurdalność VAT-u wreszcie została dostrzeżona i do Dziennika Ustaw trafiła nowelizacja ustawy o VAT, która w deklaracjach Ministerstwa Finansów ma właśnie uporządkować stawki i zrównać je na podobne lub identyczne dobra. Od 1 kwietnia 2020 r. ma zniknąć opodatkowanie zbliżonych dóbr różnym VAT-em. Ten sposób myślenia nie dotyczy jednak jednej substancji – etanolu (C2H5OH) i sposobu liczenia akcyzy alkoholowej.

W powszechnej opinii panuje przekonanie, że podatek akcyzowy to podatek od alkoholu – piwo 5 proc. i cydr 5 proc. o tej samej objętości mają odprowadzać do budżetu państwa taką samą kwotę. Jest to myślenie błędne, gdyż piwo jest napojem uprzywilejowanym w polskim prawie i akcyza w tym przypadku naliczana jest nie od zawartości etanolu, ale od ilości ekstraktu. Polacy spożywają najwięcej czystego alkoholu w postaci piwa, a na rynku pojawiają się tanie produkty o mocy ok. 10 proc. z minimalną zawartością ekstraktu, najczęściej uzyskaną z granulatu, a nie w wyniku fermentacji. Jednostki etanolu nie są więc równe w podatkach.

Niejasności w VAT rodziły kontrowersje, szczególnie z często nielogicznymi interpretacjami urzędów skarbowych. Musztarda była objęta niższą stawką VAT niż sos musztardowy. Przedsiębiorcy otrzymali nawet interpretację tego przepisu, który wprost wskazywał, że ten stan rzeczy jest normalny, bo musztarda ma właściwości zdrowotne.

„Musztarda gotowa jest w odróżnieniu od sosu musztardowego i innych sosów, majonezów, ketchupów uznawana za przyprawę o walorach leczniczych, jak również jest polecana przez dietetyków ze względu na niskokaloryczność i inne właściwości prozdrowotne. Natomiast sosy musztardowe zawierają oleje, mączkę gorczycy, a także zagęstniki i substancje smakowe, które są postrzegane jako mniej zdrowe i niepożądane w produktach spożywczych” – można było przeczytać w interpelacji indywidualnej Izby Skarbowej w Warszawie z 2015 r.

Pomijając fakt, że nie wiadomo, jaki konsument uznaje musztardę za środek leczniczy, to urzędnicy skarbowi zaprzeczyli rozsądkowi, który dyktowałby, że produkt zdrowszy powinien być niżej opodatkowany od tego bardziej szkodliwego. Podobnie jest z etanolem, który w postaci spirytualiów jest błędnie uznawany za szkodliwy, natomiast w postaci piwa ma być kojarzony z beztroską. Tu warto podkreślić, że każdy alkohol należy pić odpowiedzialnie, niezależnie od napoju, w którym jest zawarty.

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zadeklarował, że będzie dążył do ujednolicenia sposobu naliczania akcyzy. Ma to posłużyć polskim wyrobom spirytusowym, winom, cydrom, a nawet małym, kraftowym browarom. Minister jest świadomy, że to napoje piwne, kosztujące mniej niż 2 zł, a zawierające dużo etanolu są jedną z głównych przyczyn rozpijania Polaków. Ta deklaracja ministra jest niezwykle ważna. Pora, by podobne przekonanie pojawiło się w innych resortach. Ministerstwo Finansów pokazało, że rozumie absurdalność różnego opodatkowania tego samego dobra. Czas, by nie tylko woda była traktowana równo, niezależnie od opakowania czy stanu skupienia, czas, by etanol również był traktowany tak samo, niezależnie w jakim napoju się znajduje.