Przez wiele lat w Europie dominowało neutralne podejście do transakcji M&A – zwłaszcza na rynku wspólnotowym. Wynikało to z jednej strony ze zrozumienia mechanizmu ekspansji i wzrostu dużych firm jako czynnika naturalnego w gospodarce rynkowej, z drugiej zaś – obawy przed nadmierną koncentracją jako potencjalnym zagrożeniem quasi-monopolem. Dodatkowo, w latach 90. i pierwszej dekadzie XXI w. dominacja ekonomiczna i technologiczna firm z Europy pozwalała im na ekspansję zarówno w Europie Wschodniej, jak i Azji.

W 2017 r. na światowym rynku fuzji i przejęć zostało zrealizowanych 49 612 transakcji, których łączna wartość opiewała na 3,1 bln dol. W ubiegłym roku kwota ta osiągnęła 3,5 bln dol.

W ostatnich lata na europejskim rynku dokonano kilku fuzji, które przyniosły wymierne efekty. W kwietniu 2015 r. holenderski koncern paliwowy Royal Dutch Shell kupił brytyjską firmę BG Group. Było to największe od lat przejęcie w branży paliwowej. Wartość transakcji oszacowano na 81,5 mld dol. Po ogłoszeniu informacji o przejęciu kurs akcji BG wzrósł o 42 proc. Rok później belgijski koncern Anheuser-Busch InBev sfinalizował przejęcie drugiego co do wielkości producenta piwa, czyli brytyjskiego SABMiller. Wartość transakcji przekroczyła 100 mld dol. Po ogłoszeniu fuzji udziały SABMiller wzrosły o 22 proc., a w AB InBev o 11 proc. Oba przykłady wyraźnie pokazują, że nawet same informacje o fuzjach czy przejęciach mają bezpośrednie przełożenie na wzrost wartości akcji przedsiębiorstw, których one dotyczą.

Ciekawym przykładem z punktu widzenia strategii rozszerzania swoich wpływów oraz poszerzania zasobów aktywów wydobywczych poprzez fuzje i przejęcia jest węgierski MOL. W 2002 r. wygrał przetarg na prywatyzację chorwackiej spółki naftowej z ofertą 505 mln dol., przebijając grupę OMV proponującą 420 mln dol. W następnych latach, dzięki dalszym fuzjom i przejęciom, budował swoją pozycję na kolejnych rynkach zagranicznych, m.in. austriackim, włoskim czy norweskim. To pokazuje, że w dynamicznie zmieniającym się środowisku gospodarczym fuzje służą łączeniu wiedzy specjalistycznej i dzieleniu się kosztami w celu obrony pozycji rynkowej lub ekspansji na nowe rynki i technologie.

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że w ostatniej dekadzie mamy do czynienia z radykalnym przesunięciem wektorów światowej rywalizacji. Po pierwsze, firmy z UE nie rywalizują już głównie między sobą, lecz w coraz większym stopniu z firmami azjatyckimi, zwłaszcza z Chin. Po drugie, polem rywalizacji w mniejszym stopniu stają się tradycyjne zasoby, jak np. siła kapitałowa, na rzecz np. innowacyjności. Tyle że innowacyjność kosztuje, więc to, co do niedawna było celem działania – jak maksymalizacja kapitału – dziś staje się narzędziem w walce na zupełnie innym froncie. Dodatkowo polityka klimatyczna i ekologiczna UE sprawia, że firmy działające na tym rynku narażone są w znacznie większym stopniu na dodatkowe koszty oraz ograniczenia w działalności, którymi firmy spoza Unii nie muszą się przejmować.

Dlatego decydenci z wielu krajów europejskich coraz częściej dostrzegają olbrzymi potencjał transakcji w sektorze M&A jako narzędzia do wzrostu konkurencyjności, nie w wąskim regionie, ale właśnie globalnie. W trakcie tegorocznego Szczytu Bałkanów Zachodnich szefowie resortów gospodarczych Polski, Niemiec i Francji podpisali wspólne stanowisko dotyczące działań mających na celu stymulowanie polityki konkurencyjności w Unii Europejskiej.

Upraszczanie procedur obowiązujących na wspólnym rynku to jedno z najskuteczniejszych rozwiązań przekładających się na znoszenie kolejnych barier, a tym samym umacnianie pozycji gospodarek krajów unijnych na globalnym rynku. Fuzje transgraniczne są wskazywane przez ekspertów jako skuteczny sposób na rywalizację z amerykańską oraz chińską konkurencją. Polska, jako kraj, który z sukcesem przeszedł okres transformacji gospodarczej, może być ważnym partnerem w dyskusji na temat zmian, w obliczu których staje Unia Europejska. Wnioski z ostatnich 30 lat rozwoju gospodarczego oraz doświadczenia polskich przedsiębiorstw, które stały się znaczącymi graczami na europejskim i globalnym rynku, mogą być pomocne w optymalizowaniu unijnych procedur oraz znoszeniu kolejnych administracyjno-biurokratycznych barier.

Nowe czasy i nowe wyzwania wymagają nowych odpowiedzi. Wielkość firm i koncentracja kapitału, które dotąd były postrzegane jako zagrożenia, w nowych warunkach powinny stawać się źródłem siły i konkurencyjności europejskich firm w zupełnie nowych globalnych realiach, w jakich przyszło im funkcjonować.

Upraszczanie procedur na wspólnym rynku to jedno z najskuteczniejszych rozwiązań przekładających się na znoszenie kolejnych barier, a tym samym umacnianie pozycji gospodarek krajów unijnych na świecie