statystyki

Nastawione na uzależnianie i mikropłatności. Dzisiejsze gry to usługi, a nie produkty

autor: Jakub Styczyński06.09.2019, 07:40; Aktualizacja: 07.09.2019, 09:31
Gry to dziś usługi. A spółki tworzące darmowe produkcje, które zarabiają na mikrotransakcjach, zyskują coraz większą popularność na rodzimej giełdzie. Ten model to przyszłość branży.

Gry to dziś usługi. A spółki tworzące darmowe produkcje, które zarabiają na mikrotransakcjach, zyskują coraz większą popularność na rodzimej giełdzie. Ten model to przyszłość branży.źródło: ShutterStock

Gry to dziś usługi. A spółki tworzące darmowe produkcje, które zarabiają na mikrotransakcjach, zyskują coraz większą popularność na rodzimej giełdzie. Ten model to przyszłość branży.

O tym, że na grach z rozmachem, takich jak „Wiedźmin 3: Dziki Gon”, można sporo zarobić, wiedzą już wszyscy. Do dziś tytuł ten sprzedał się w 40 mln egzemplarzy, a akcje odpowiedzialnej za niego spółki CD Projekt (CDP) w ciągu czterech lat od premiery hitu zyskały ponad 800 proc. na wartości (obecnie firma wyceniana jest na ponad 24 mld zł). Inwestorzy liczą na to, że długo wyczekiwana gra studia „Cyberpunk 2077”, która będzie miała premierę 16 kwietnia 2020 r., okaże się kolejnym spektakularnym sukcesem. Fenomen warszawskiego producenta przyczynił się do tego, że inwestowanie w spółki gamingowe na giełdzie stało się bardzo modne. Po kilku latach zarówno na głównym parkiecie, jak i na NewConnect, wręcz zaroiło się od firm działających w segmencie elektronicznej rozrywki.

Nowością jest jednak to, że wysokie przychody notują już nie tylko spółki tworzące duże gry, jak wspomniany „Wiedźmin 3”, którego wypuszczenie na rynek zajęło ponad trzy lata. Rosnącym powodzeniem cieszą się również małe produkcje powstające za relatywnie nieduże pieniądze, raptem w kilka miesięcy. Ich sukcesy czasem zaskakują samych twórców. – Wchodząc do branży, wiedziałem, że czeka mnie dobry biznes. Ale bez fałszywej skromności mogę stwierdzić, że nie miałem pojęcia, iż gra „House Flipper”, której produkcja kosztowała 300 tys. zł, może przynieść 20 mln zł zaledwie pół roku od premiery – przyznaje nam Krzysztof Kostowski, prezes grupy PlayWay, finansującej wiele zespołów produkujących gry.

Magazyn DGP 6 września

Magazyn DGP 6 września

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Na rynku coraz lepiej radzą sobie też spółki tworzące gry oparte na formule F2P (z ang. free to play), czyli tytułów darmowych– choć tylko pozornie. Produkcje te stanowią rodzaj usługi (z ang. GaaS – game as a service) – ich autorzy stale je rozwijają, a tym samym oferują graczom coraz to nowe wyzwania. Zarabiają tym więcej, im dłużej gra będzie skupiać uwagę użytkowników. Rodzimym królem F2P jest spółka Ten Square Games, producent ponad 200 tytułów, w tym najpopularniejszej obecnie na świecie gry wędkarskiej „Fishing Clash”. W lipcu 2019 r. przychody wygenerowane przez tę produkcję osiągnęły rekordowy w historii spółki miesięczny poziom 16,7 mln zł, przy wydatkach marketingowych na poziomie 6,1 mln zł. Spółka wprowadza właśnie swój hitowy tytuł na rynek chiński.

Co ciekawe, także CDP ma na swoim koncie udaną grę F2P – „Gwint: Wiedźmińską Grę Karcianą”. Choć nie wiadomo dokładnie, jak wielkim okazała się ona sukcesem, bo spółka księguje z niej przychody wraz z przychodami prowadzonej przez siebie platformy sprzedającej gry – GOG.com. Firma chwali się jednak, że to głównie dzięki Gwintowi w II kwartale 2019 r. platforma GOG zarobiła 2,2 mln zł, czyli o 22 proc. więcej niż rok wcześniej.


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane